Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.
Bartosz Żurawiecki: Wino, kobiety i smutek
Autor felietonu: Bartosz Żurawiecki | 21 kwietnia 2009, 13:09
Pewien problem z ostatnimi filmami Woody’ego Allena polega na tym, że trochę za szybko ulatują z pamięci. Nie wiem, dlaczego – są przecież nadal zabawne, inteligentne, nawet błyskotliwe, często przewrotne. Ale może jednak za mało zabawne, inteligentne, błyskotliwe i przewrotne? Albo też za mocno tkwią nam (mi) w pamięci dawne filmy Allena, więc dla tych nowych brakuje już miejsca?
3.2 / 5 Fani mnie zjedzą
spalą na stosie, oskórują, wypatroszą,powieszą,znowu spalą i wsypią resztki do wulkanu. Nigdy nie lubiłam Woodyego Allena, jeszcze bardziej od jego gry - nie umiałam przetrawić jego reżyserii. Nigdy mnie nie potrafił rozbawić, a najwyżej zanudzić , czasem zdołować. Podziwiam osoby, które doceniają jego talent, bo w końcu gdyby go nie miał - nie byłby tak znany i podziwiany przez tłumy. Ale ja się nie przekonam. Nie umiem, nie potrafię i nawet nie czuję potrzeby. Życzę mu udanej dalszej kariery, ale na mój podziw nie ma co liczyć.
VCB
To jest film fabularny nie dokumentalny panie feietonisto
Woody Allen - badziewny reżyserek
Filmy Woodego Allana są jak sraka na lodach wanilinowych. Kiszka kaszalotowata, nazwać to sztuką to tak jak nazwać lata prezydentury Lecha Wałęsa polityką
Uwaga techniczna
Panie Bartoszu,
rzeczywiście zapomniał Pan fabułę filmu...samolot nie nie był Juan Antonio a jedynie pożyczony od przyjaciela:-)
autor jest żenujący
wcale nie dziwię się, że z seksem u kolegi redaktora kiepsko, gdyż nad wyraz blado pan wypadasz przy gorącokrwistych Katalończykach. Oni mają ogień oczach, nie zaś rozmamłanie polskie. Kto sensowny wpisze sobie w hobby: spanie, seks i chlanie. Faktycznie zabójczo oryginalne. I jeszcze na dodatek liczykrupa. Fe.
Vicky Cristina Barcelona
Po pierwsze samolot nie należał do bohatera granego przez Bardem'a tylko do jego przyjaciela (mówi o tym w knajpie).Po drugie znałam pewnego Katalończyka i na pewno nie był "oziębły i zamknięty" ;-)Po trzecie-Barcelona w filmie cudo,sam film niekoniecznie; czegoś mi brak.....
Katalończycy
Żadnego z Katalończyków których znam nie mogę określić jakoz zamkniętego, czy oziębłego. naprawde nie wiem o co Panu Redaktorowi chodzi. Hiszpanie których znam nigdy też za takich ich nie uwazali. nie widzę żadnej różnicy w zachowaniu hiszpanów i katalonczyków poza lepszą znajomością języków obcych i większym obyciem w świecie tych drugich
najpierw trzeba je zrozumiec :)
kolego redaktore :)
Myślę inaczej...
Uważam, że to jeden z lepszych filmów Allena w ostatnich latach. Woody w świetnej formie.


