Kadr z filmu "Władcy wojny"
źródło: Forum Film
Film „Władcy wojny” bezapelacyjnie obwołano największym hitem azjatyckiego kina ostatnich lat. Z budżetem czterdziestu milionów dolarów i największymi tamtejszymi gwiazdami, batalistyczno-miłosna megaprodukcja podbiła kina, choć wzbudziła także sporo kontrowersji.
Zaczęło się już na etapie scenariusza, kiedy to realizatorzy napotkali na niespodziewaną trudność. Film opowiada bowiem o prawdziwych wydarzeniach związanych z dziejami Państwa Środka.
Reżysera Petera Chana zafascynowała historia zapoczątkowana zabójstwem Ma Xinyi, gubernatora jednej z prowincji, które miało miejsce 26 lipca 1870 roku. Zabójca poddał się bez oporu, wszczęto śledztwo. Jednak potomkowie gubernatora zmusili realizatorów do zmiany nazwiska tej postaci na fikcyjnego generała Panga. To spowodowało zmianę nazwisk także pozostałych dwóch głównych bohaterów.
A to był tylko początek. Ponieważ twórcy liczyli na międzynarodowy sukces, postanowili zatrudnić najsłynniejszych obecnie azjatyckich gwiazdorów. Fantastycznie wysoka gaża Jeta Li wyniosła aż 15 milionów dolarów, Andy Lau otrzymał sześć, Takeshi Kaneshiro dwa. Polemiki prasowe wzbudził fakt, że bez mała czterdzieści procent budżetu filmu to była wypłata dla Li. Producenci tłumaczyli jednak, że udział Li gwarantował szeroką międzynarodową dystrybucję.
Podczas trwania zdjęć twórcom dała się we znaki również pogoda w północnych Chinach, która spowodowała znaczące przestoje w pracy. Zdjęcia realizowano w Pekinie, Szanghaju i okolicach oraz w mieście Hengdian w chińskiej prowincji Zhejiang.
ZOBACZ TAKŻE: