Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.
Felietonista:
Marcin Wrona
W trakcie studiów na WRTV UŚ wyreżyserował m.in. film krótkometrażowy “Człowiek Magnes” (2001), który zdobył wiele nagród na międzynarodowych festiwalach, m.in: Najlepszy Film Studencki na Tribeca FF organizowanym przez Roberta De Niro i Martina Scorsese w Nowym Jorku 2002.
Podczas ceremonii wręczenia Europejskich Nagród Filmowych 2004 w Barcelonie zaprezentował swój krótki film „Telefono”, który później został dołączony do kolekcji DVD Pedro Almodovara.
Jego kinowy debiut „Moja krew” (2009) miał premierę na Festiwalu Filmowym w Rzymie 2009, zdobył m.in. Nagrodę Dziennikarzy oraz za Scenariusz na Festiwalu Debiutów w Koszalinie, także Główną Nagrodę polskiej edycji konkursu Hartley-Merril 2007 oraz Trzecią Nagrodę w Międzynarodowym Finale Konkursu Hartley-Merrill, Cannes 2007 (tytuł roboczy: „Tamagotchi”). Film był pokazywany na wielu festiwalach i otrzymał nagrody m.in. w Nikozji i Avance.
12:35, 21 grudnia 2011
Status Itaya przypomina kult, jakim w naszym kraju był (i wciąż jest) Zbigniew Cybulski. Mimo dopiero 30 lat grał już największe role w teatrze (szekspirowski Hamlet i Ryszard, czy Amadeusz wg P. Schafera, czy główna rola w „Festen” M. Rokova i T. Vinterberga), grał ważne role w najważniejszych filmach z tego regionu
10:36, 15 grudnia 2011
Dwa nazwiska młodych twórców zaistniały najmocniej w ostatnich miesiącach. Ci reżyserzy kończą właśnie szkołę filmową w Łodzi. Do nich należał mijający rok, czy równie mocno zaistnieją w przyszłości?
14:40, 01 grudnia 2011
W ubiegłą sobotę w Kielcach zakończył się Festiwal Form Dokumentalnych „Nurt”. Określenie „formy dokumentalne”, pozwalają selekcjonerom na bardziej swobodne podejście do wyboru konkursowych propozycji. Znalazły się tam filmy dokumentalne, ale też felietony, biografie, reportaże, eseje, itp.
10:45, 23 listopada 2011
Wódka, mundury i gwałt. Takie wrażenie może wynieść widz powierzchownie oglądający panoramę rosyjskiego kina prezentowaną obecnie na festiwalu w Warszawie. Nikt lepiej, jak Polacy, nie rozumieją rosyjskiej duszy. Podobno lepiej od samych Rosjan nawet. Za to Rosjanie ni w ząb nie pojmują Polaków. I to na pewno jest łączący nas stan stały.
14:40, 28 października 2011
Wśród filmów zgłoszonych do „europejskich Oscarów” pojawiają się najwybitniejsze obrazy, nakręcone na naszym kontynencie. Szczęśliwie, wydaje się, że kryterium artystyczne jest tu decydujące, dlatego do rąk członków Akademii (EFA) oprócz filmów mistrzów, jak np. Almodovar, trafiają perełki dostrzeżone przez wybrańców na ważnych imprezach sezonu
10:29, 17 października 2011
Pokazany na Warszawskim Festiwalu Filmowym, film Michale Boganim, to tak naprawdę dwa filmy w jednym. Pierwsza część jest niezwykle mocnym, świetnym kawałkiem kina, później jednak, gdy w połowie filmu, rozpoczyna się opowieść o tych samych bohaterach 10 lat później, wszystko rozsypuje się, gubi walory części pierwszej i popada w niepotrzebną, momentami ckliwą, nostalgię. Jednak z wielu powodów warto obejrzeć ten film, a festiwal w naszej stolicy, to dobre miejsce dla takich obrazów.
09:19, 26 września 2011
Film Nicolasa Windinga Refna ma banalny scenariusz, o tym jak sąsiad pomaga sąsiadce z dzieckiem, podczas gdy jej mąż tymczasowo urlopuje się w kryminale. Potem gdy szanowny małżonek wraca na łono rodziny, „Wujek Dobra Zemsta” nadal chce pomagać i pomścić Bogu ducha winnego, biednego bandytę, który w nieładny sposób zostaje uwikłany w skok na lombard.
10:00, 19 września 2011
Nie zamierzam pisać recenzji „O północy w Paryżu”. Premiera była już kilka tygodni temu, kto chciał to zobaczył, tym co jeszcze nie widzieli na pewno polecam. To, co ciekawe, to regularność i częstotliwość, z jaką Allen robi kolejne filmy. Można dyskutować, zastanawiać się nad poziomem poszczególnych tytułów. Fakt, nie każdy jest arcydziełem. Fakt, że opierają się na podobnym schemacie, umieszczając w centrum zneurotyzowanego, niespełnionego intelektualistę, alter ego reżysera. Prawdą też jest, że ostatnie filmy niebezpiecznie „skręciły” w stronę komedii romantycznej, choć na szczęście, wciąż zawierają kąśliwe dialogi i zabawne zmaganie się idealisty z rzeczywistością


