Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Najkrócej? Spróbuję. Miesięcznik KINO (także Polskie Radio, TOK FM, TV). Dwie książki, wspólnie z Krystyną Jandą ("Tylko się nie pchaj", "Gwiazdy mają czerwone pazury"). Hobby: uczę zawodu praktykantów - i uczę się od nich. Co w kinie lubię najbardziej? Wielki śmiech, wielkie serio. A co najmniej? Nijakość.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Felietonista:
Magdalena Lankosz
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2. Jest członkinią International Press Academy – hollywoodzkiego stowarzyszenia dziennikarzy zagranicznych przyznającego Satellite Awards.
Nie wstydzi się swojej namiętności do kina komercyjnego. Uważa się za najlepszą w Polsce specjalistkę (przynajmniej wśród kobiet) od agenta 007 i na każdą sytuację życiową lub zawodową ma odpowiedni cytat z Bonda. W kinie nienawidzi wsi sielskiej-anielskiej i wszelkiej maści magicznych prowincjonaliów. Podejrzewa, że ma duszę mężczyzny, bo wzrusza się niezwykle rzadko, no chyba, że akurat wyświetlają „Dawno temu w Ameryce”.
16:10, 16 lutego 2012
Mówi się, że „Artysta” został nominowany w kategorii filmu roku, a nie najlepszy film nieanglojęzyczny dlatego, że nie pada w nim ani jedno słowo. Nic bardziej błędnego. Od dekad raz na jakiś czas zdarza się, że Amerykańska Akademia Filmowa w tej najbardziej prestiżowej kategorii bierze pod uwagę film zagraniczny.
10:10, 09 lutego 2012
Ogłoszono nominacje do Oscarów. W kategorii nieanglojęzycznej najpewniej zatriumfuje irański obraz „Rozstanie”. By zrozumieć siłę filmu „Rozstanie”, by w pełni docenić kreacyjną moc jego twórcy, Asghara Farhadiego, należy wpierw uświadomić sobie, czym jest życie we współczesnym Iranie. W tym celu spróbujmy dla zabawy odnieść sytuację tamtego kraju do naszej ojczyzny - jak to ładnie określa poeta Świetlicki: „spuśćmy wodę wyobraźni”...
17:07, 24 stycznia 2012
Najnowszy film Martina Scorsese "Hugo i jego wynalazek" zdobył najwięcej, bo aż 11 nominacji w walce o Oscary 2012. Zobaczcie, w jaki sposób ta familijna produkcja poruszyła serca członkom Amerykańskiej Akademii. Cytując słowa autorki - "Hugo i jego wynalazek" jest zarówno dziełem bardzo osobistym, świetną opowieścią o artyście i wielkim hołdem złożonym kinu.
14:22, 12 stycznia 2012
To nie ostatnie słowo Davida Finchera – każdy jego kolejny film jest świetny, każdy udowadnia, że jest świetnym reżyserem i bardzo rozmyślnie wybiera swoje projekty – ale mam wrażenie, że najlepsze jeszcze przed nami. Kiedy miałam okazje poznać Davida Finchera kilka lat temu powiedział mi, że zamierza pracować jako reżyser najwyżej do 60.
10:39, 28 grudnia 2011
Nagroda nagrodzie nie równa, to oczywiste. Ale czasem z europejskiej perspektywy przeceniamy niektóre wyróżnienia amerykańskiego przemysłu filmowego, innych – ważniejszych – niedoceniając.
11:03, 25 listopada 2011
Kiedy dzikie tłumy biją się pod amerykańskimi supermarketami o najbardziej mięsistego indyka, ucieczki przed szaleństwem Święta Dziękczynienia najlepiej szukać w ciemniej sali kinowej. Ostatni weekend listopada jest bowiem nie tylko największym świętem w USA, ale czasem kiedy producenci wypuszczają do kin swoje najlepsze produkcje, które będą się liczyć w oscarowym wyścigu. Zdaje się zresztą, że właśnie poznaliśmy tegorocznego zwycięzcę – film „Spadkobiercy” Alexandra Payne’a.
10:27, 14 listopada 2011
Nieraz pisałam już o tym, że w kinie amerykańskim przestała istnieć równowaga między filmami będącym jedynie rozrywką, a obrazami, które zasługują na miano sztuki. I, że nie mam nic przeciwko popkulturze, ba wielbię ją i poświęciłam spory kawałek życia na przyglądaniu się jej mechanizmom. Czuję się jednak zmęczoną pozbawioną fabuły i jakichkolwiek sensów papką, dla której nie ma w dzisiejszych wysokobudżetowych produkcjach alternatywy. Złości mnie, że krytycy, niegdyś partnerzy i towarzysze przemysłu filmowego, dziś stali się technikami i księgowymi opisującymi w swoich tekstach albo nowinki technologiczne wykorzystane w filmie, albo zyski, które ewentualnie tytuł może wygenerować.
09:28, 19 października 2011
Michael Winterbottom nie ma szczęścia do dystrybucji w Polsce. Często jego najciekawsze filmy omijają nasze ekrany. Tak też będzie w przypadku jego najnowszego obrazu – „The Trip”. Porównanie listy kredytów reżyserskich Michaela Winterbottoma z listą jego filmów, które zagościły w polskich jest zaskakujące.


