Reżyser, scenarzysta i wykładowca na Uniwersytecie Śląskim, twórca stojący za sukcesem filmów "Moja krew" oraz "Chrzest" i serialu "Ratownicy", filmowiec okrzyknięty Najlepszym Reżyserem 2010 roku.
Dziennikarz, krytyk, pisarz, domator-nihilista. Autor czterech książek, laureat dwóch nagród, współpracownik kilku pism. Kiedyś uwielbiał film „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana i Kabaret Starszych Panów, ale dzisiaj nie jest już niczego pewien.
Mieszka w Los Angeles, skąd pisze m.in. dla „Wysokich Obcasów”, „Filmu” i „Przekroju” oraz prowadzi cykl „Pytanie w Hollywood” w „Pytaniu na śniadanie” w TVP2.
Felietonista:
Bożena Janicka
Nigdy nie zestawiałam swojego cv, jakoś się bez tego obeszło, a więc będzie trochę nieprofesjonalnie. Studia: dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim w zamierzchłych czasach komuny. Jaki był wtedy świat wokół? Taki, jak w „Rewersie”. Pierwsza praca – Polskie Radio. Mój temat – od początku kino. Zwłaszcza polskie, bo właśnie zaczęło być czymś więcej niż kinem. Świat wtedy? Jak w „Rejsie”. Następnie – bardzo długo – tygodnik „Film” (tak, kiedyś tygodnik). Świat w tamtych latach? Jak w filmach moralnego niepokoju. Obecnie – miesięcznik „Kino”. Jaki jest świat wokół nas dzisiaj? Mniej więcej taka, jak w „Wojnie polsko-ruskiej”. Konsekwencją długich lat uprawiania krytyki filmowej jest bowiem dziwna wada wzroku: kombinacja zeza rozbieżnego z zezem zbieżnym. Jedno oko przygląda się rzeczywistości, drugie patrzy na ekran, a potem oba widoki trzeba połączyć w całość. I defekt charakteru: wyczerpany limit cierpliwości wobec filmowego byle czego. Teraz coś osobistego? Proszę bardzo. Mam chomika. Typowy inteligent, kocha wolność. Wraca do klatki, kiedy musi coś zjeść – i natychmiast daje nogę.
16:08, 08 maja 2012
Jutro w kinach – ale na razie tylko w Gdyni, na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych. Są w konkursie również filmy, które miały premierę w ciągu roku, dzielącego nas od poprzedniego festiwalu, ale najbardziej oczekiwane są nowe.
16:16, 25 kwietnia 2012
Political fiction; taką nazwę nosi gatunek filmowy, w którym polityka stanowi tylko specyficzny składnik historii sensacyjno-kryminalnej. W ambitniejszej wersji bywa odwrotnie: polityka jest ważniejsza, a dodatki typu romansowo-obyczajowego (np. w „Idach marcowych”) mają uatrakcyjnić nudny towar, jakim jest ona sama. Na tym tle przypadek „Ministra” (reż. Pierre Schöller, nagroda FIPRESCI w ubiegłym roku w Cannes) wydaje się szczególny.
13:07, 11 kwietnia 2012
Film jednocześnie zabawny i wzruszający; tak, ale coś jeszcze. Także wpisane w tę historię marzenie Francuzów – i nie tylko ich – że przybysze do starej Europy mogą dodać jej sił, witalności, że oni pokochają nas a my ich – i że będzie to piękna miłość, bo oparta na zdrowych zasadach obopólnego interesu. A osobiście i prywatnie widz, siedzący przed ekranem popada w marzenie równie nierealne – że to on mógłby sobie pozwolić na powrót do stanu dziecka, które nie musi stale kontrolować wszystkiego, co mówi i robi.
16:28, 28 marca 2012
Film jest ekranizacja powieści Suzanne Collins, wydanej również w polskim tłumaczeniu, podobno niebywale popularnej wśród amerykańskich nastolatków. U nas, zdaje się, trochę mniej. W przypadku filmu może być inaczej. Jest atrakcyjny, a ponadto główną postać gra Jennifer Lawrance, nominowana do Oscara za rolę w „Do szpiku kości”. Właśnie ona – na ekranie ma na imię Katniss – i Peeta, jej filmowy partner w walce o życie (Josh Hutcherson), potwierdzą jeszcze raz stuprocentowa prawdę, że kto jest odważny, wytrwały i w ogóle w porządku, ten na pewno nie zginie; przynajmniej w filmie dla PG-13.
10:10, 16 marca 2012
Kino wojenne, kino akcji, film gangsterski, film szpiegowski, trochę melodramat – tym wszystkim jest „Stawka większa niż śmierć”, lecz czymś jeszcze: swego rodzaju opowieścią rodzinną. Oto nasz wujek, legenda rodziny, który w czasie wojny, podstawiony Niemcom jako oficer Abwehry, dokonywał rzeczy nadzwyczajnych. Trzydzieści parę lat później wykonał pewną misję równie niebezpieczną, dodaje więc do tamtych wspomnień nową opowieść, nie mniej fascynującą jak poprzednia. Starsza część rodziny, zgromadzona przy stole, tj. na widowni słucha z podziwem, myśląc jednak: pewnie znów trochę koloryzuje, lecz młodzi słuchają z wypiekami na twarzy, do nich więc przede wszystkim zwraca się opowiadający.
15:08, 29 lutego 2012
Tytuł „Sponsoring” wprowadza w błąd, bo w potocznym języku dziewczyna, która ma „sponsora”, zwanego czasami familiarnie „wujkiem” jest – a przynajmniej powinna być – utrzymanką tylko jednego faceta. Precyzyjnie opisał ten model w swoich pamiętnikach Casanova. „-Co pan uczynisz dla mnie, jeśli oddam ci się tej nocy? – Dam pani dwadzieścia gwinei i będę cię tak długo utrzymywał, jak długo będziesz tylko moją”. Należy dodać, że Casanova odbył tę rozmowę około roku 1775.
14:47, 15 lutego 2012
O jakość roli Meryl Streep pokłócić się byłoby trudno, lecz o samą Margaret Thatcher Brytyjczycy gotowi są jeszcze dziś skakać sobie do oczu. Wiedzą, co jej zawdzięczają, lecz nie zapomnieli również, czym zawiniła.
16:14, 02 lutego 2012
Połowa ekipy z plakatu – to aktorzy i postacie ze „Sztosa” sprzed lat piętnastu. W tamtym kilku biznesmenów wspominało z nostalgią początki swej biznesowej kariery. Poznaliśmy je z retrospekcji. Zaczynali w pierwszych latach 70’, łącząc szanowane zajęcie cinkciarzy z talentami oszustów, ale nabierali głównie gości z zagranicy, więc do wybaczenia. „Sztos 2” to jakby dalszy ciąg tamtych wspomnień. Nie mają jednak charakteru retrospekcji, po prostu opowiada się o tym, co się z nimi działo między złotą erą Gierka a równie złotym (dla nich) początkiem swojskiego kapitalizmu.


