WP Film

Polecane
Aktualności
16.01.12 (14:35)

"Kaligula": Orgia władzy

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie

Kazirodztwo, homoseksualizm, epatowanie naturalistycznymi scenami gore i pornografią. „Kaligula” ** w reżyserii ** Tinto Brassa ** wywołał jeden z największych skandali obyczajowych w dziejach kina komercyjnego. Zdruzgotany ** Roger Ebert wyszedł przed końcem seansu, przyznając filmowi zero gwiazdek – taka sytuacja miała miejsce tylko dwa razy w kilkudziesięcioletniej karierze słynnego krytyka. Część obsady nie pojawiła się na premierze, udział w amerykańsko-włoskiej produkcji uznając za wstydliwy, niewarty wspominania epizod. Aż trudno uwierzyć, że główne role przypadły jednym z najbardziej prominentnych brytyjskich aktorów, a budżet filmu osiągnął sumę astronomiczną, do tamtej pory rezerwowaną jedynie dla hollywoodzkich produkcji.

Aby w pełni zdać sobie sprawę z fenomenu „Kaliguli” i zrozumieć skalę kontrowersji, jakie przetoczyły się przez media 30 lat temu, musimy wyobrazić sobie taką czysto hipotetyczną sytuację. Załóżmy, że na ekrany wchodzi długo oczekiwany film. Trwająca kilka lat, szalenie kosztowna produkcja była trzymana w ścisłej tajemnicy, a za kamerą stanął mało znany europejski reżyser. W dzień premiery rozpętuje się piekło. Czołowi krytycy wychodzą z seansów – produkcja zostaje nazwana obscenicznym, zdegenerowanym dziełem chorego zboczeńca. Pikanterii dodaje fakt, że w rolach głównych obsadzono gwiazdy największego kalibru – Angelinę Jolie , Iana McKellena , Michaela Fassbendera i młodziutką Rooney Marę . Aktorzy wpadają w popłoch, dystrybutorzy wycofują obraz z kin, a twórcy przez następne lata poświęcają całą swoją energię ciągnącym się w nieskończoność procesom…

Podziel się

Cofnijmy się jednak do 1976 roku. Początkowo „Kaligula” miał być mini-serialem, jednak w obliczu braku wystarczających środków scenarzysta Gore Vidal i producent Franco Rossellini zwrócili się o pomoc do Boba Guccione . Właściciel magazynu erotycznego Penthouse entuzjastycznie odniósł się do projektu, jednak postawił dwa warunki. „Kaliguli” bliżej miało być do hollywoodzkich megaprodukcji spod znaku „miecza i sandała” niż antycznego dramatu. Zastrzegł ponadto, że w filmie muszą pojawić się sceny erotyczne, w pośredni sposób reklamujące jego czasopismo. Włosko-amerykańska produkcja okazała się bezprecedensową próbą wprowadzenia ostrej pornografii do mainstreamu i to frontowymi
drzwiami. Dodajmy, że próbą bezczelną, zważywszy na wywiady, w których obwieszony złotem Guccione , z pokerową twarzą opowiadał o „artystycznym rozmachu na niespotykaną dotąd skalę”.

_The Power of Orgy_

Wytypowany na reżysera, 43-letni Tinto Brass zażądał wprowadzenia zmian do przegadanego scenariusza. Niezadowolony z poprawek wziął sprawy w swoje ręce i wprowadził niezbędną korektę. Wbrew pozorom nie były to modyfikacje sprowadzające się do zintensyfikowania obrazoburczych scen. Wizja Brassa była bardziej klarowna, skupiona na aspekcie wizualnym i opierała się na „Żywotach cesarzy” Swetoniusza. Odpowiedzią urażonego Vidala był wywiad dla Time’a, w którym przedstawił kontrowersyjną opinię na temat cinéma d'auteur. Jego zdaniem faktycznymi autorami są scenarzyści, w przeciwieństwie do „pasożytujący” na nich reżyserów. Na dodatek Vidal dolał oliwy do ognia, upierając się, aby jego nazwisko pojawiło się w tytule. To przelało czarę goryczy. Rozjuszony
Brass wyrzucił go z planu, a zdjęcia w rzymskim Dear Studios (m.in. „Kleopatra”) ruszyły pełną parą.

Kolejne niesnaski pojawiły się w fazie postprodukcji. Mimo protestów, reżyser został odsunięty od uczestnictwa w procesie montażowym. Guccione za wszelką cenę chciał wprowadzić „poprawki”, które przewidywała zawarta umowa. Wraz z Giancarlo Lui dokręcił kilka jawnie pornograficznych scen, m.in. orgię, gdzie dziewczyny ze stajni Penthouse uczestniczą w seksie lesbijskim, penetracji czy fellatio. W wywiadzie udzielonym na potrzeby jubileuszowego wydania DVD, rozżalony Brass opowiada, że wprowadzone ingerencje jawnie wypaczyły jego wizję historii. Do tego stopnia, iż motto filmu „The Orgy of Power” („Orgia władzy”) zmieniło się na „The Power of Orgy” („Siła orgii”). Oczywiście reżyser pozwał producentów, jednak proces wygrał jedynie w rodzimych Włoszech, ustanawiając przy okazji prawniczy precedens, wykorzystywany do dziś w podobnych przypadkach.

Podziel się

„Kaliguli” można zarzucić wiele – mijanie się z faktami historycznymi, kicz, niechronologiczną fabułę oraz epatowanie kuriozalnym połączeniem erotycznych dewiacji i bestialstwa. Jednak zaszufladkowanie filmu jako produkcji stricte pornograficznej, byłoby najzwyczajniej niesprawiedliwe. Brass mając do dyspozycji niecałe 20 mln dolarów, zdołał wycisnąć budżet do cna i stworzyć dzieło na niespotykaną dotychczas skalę. Na planie zebrano ówczesną aktorską pierwszą ligę - Malcolma McDowella , sir Johna Gielguda oraz Petera O'Toole'a . W pozostałych rolach wystąpiły m.in. znana z „Salon Kitty” Teresa Ann Savoy oraz
początkującą, 31-letnia Helen Mirren . Recenzenci, mimo „wieszania psów”, byli zgodni - aktorstwo było najmocniejszą stroną filmu. Zdaniem krytyków rola szalonego cesarza jest drugą - po Alexie z „Mechanicznej pomarańczy” - najlepszą w karierze McDowella .

Seks, śmierć i okrucieństwo

Odrębną sprawą okazała się oszałamiająca, nawet z dzisiejszego punktu widzenia, strona wizualna. Twórcy dysponując sporym budżetem puścili wodze fantazji. Reżyserem artystycznym został legendarny Danilo Donati , odpowiedzialny za kostiumy i scenografię w najsłynniejszych filmach Federico Felliniego , m.in. „Casanovie” z 1976 roku. Tytuł pojawia się nieprzypadkowo – ponura i surrealistyczna wizja świata zaproponowana tam przez Donatiego , w „Kaliguli” nabrała jeszcze bardziej szaleńczego, wręcz barokowego rozmachu. Przytłaczające przestrzenie, kapiące zewsząd złoto i marmur, groteskowe elementy scenografii (m.in. wielkie fallusy i waginy) podkreślały umowność i
teatralność widowiska, co oczywiście nie umknęło uwadze pastwiących się nad filmem recenzentów. Świat „Kaliguli” zaludniają fantasmagoryczne postaci, często kalekie i upośledzone (sceny rozgrywające się na dworze Tyberiusza), moralnie odrażające, opętane niszczycielską siłą władzy. Dzięki współpracy z Donatim, Brass osiągnął niepowtarzalną dekadencką atmosferę moralnego upadku pogańskiego Rzymu, ociekającą seksem, okrucieństwem i śmiercią. Paradoksalnie, z perspektywy czasu jego wizja starożytności okazuje się o wiele ciekawsza niż ta zaproponowana przez Ridleya Scotta czy Wolfganga Petersena .

Podziel się

Film zadebiutował dopiero w sierpniu 1979 roku, czyli aż trzy lata od rozpoczęcia zdjęć. We Włoszech „Kaligula” gościł na ekranach zaledwie tydzień, do momentu konfiskaty przez tamtejszą policję wszystkich kopii i wytoczenia procesu o obsceniczność. Jednak siedem dni wystarczyło, aby film odniósł kolosalny sukces kasowy. Premiera amerykańska odbyła się pół roku później. Recenzenci byli bezlitośni. O skali niesmaku, jaki wywołała produkcja, niech świadczy choćby reakcja Rogera Eberta , który wyszedł przed końcem seansu i w recenzji przyznał jej zero gwiazdek. Inny uznany krytyk, Leonard Maltin, podsumował film jako „przekroczenie wszelkich granic dobrego smaku z wykorzystaniem sześciu minut całkiem niezłych scen hardcore”.

Podziel się

Wszystkie zawirowania dotyczące praw autorskich, ingerencji cenzorów oraz samych producentów, sprawiły, że „Kaligula” jest rozpowszechniany w kilku, jeśli nie kilkunastu wersjach, różniących się od siebie długością sięgającą nawet kilkudziesięciu minut. Poszczególne edycje odbiegają nie tylko zawartością scen erotycznych, ale również tych „normalnych”, nakręconych przez Brassa , a wyciętych przez ludzi Guccione . W latach 80. i 90. film niepodzielnie królował na naszym rynku VHS. Dwupłytowa i nieocenzurowana wersja DVD ukazała się w Polsce nakładem Epelpol w grudniu 2009 roku. Dlatego najlepiej sami przekonajcie się, czy filmowi Tinto Brassa bliżej do arthouse niż bezczelnego kina eksploatacji.

Grzegorz Kłos, serwis film.wp.pl

Polub WP Film
Trwa ładowanie
.
.
.
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Podziel się na Facebooku