Autor recenzji: Małgorzata Sadowska/Przekrój
To, co w „Popiełuszce” uderza przede wszystkim, to aura nostalgii za czasami, gdy Kościół sprawował w Polsce rząd dusz. Gdy na plebanię garnęli się inteligenci, artyści, robotnicy, studenci zjednoczeni przeciw wspólnemu wrogowi (esbecy są odrażający nawet fizycznie). Wyraźnie bije też z ekranu tęsknota za monolitycznym społeczeństwem – a raczej narodem. Żadnych światopoglądowych różnic, jedne narodowo-katolickie wartości – Wieczyńskiemu najwyraźniej marzy się powrót do takiej wspólnoty.