Political fiction; taką nazwę nosi gatunek filmowy, w którym polityka stanowi tylko specyficzny składnik historii sensacyjno-kryminalnej. W ambitniejszej wersji bywa odwrotnie: polityka jest ważniejsza, a dodatki typu romansowo-obyczajowego (np. w „Idach marcowych”) mają uatrakcyjnić nudny towar, jakim jest ona sama. Na tym tle przypadek „Ministra” (reż. Pierre Schöller, nagroda FIPRESCI w ubiegłym roku w Cannes) wydaje się szczególny.