Za sprawą działań marketingowców, do sieci trafił kolejny unikatowy klip, prezentujący element rekrutacji Elizabeth Shaw, w którą wcieliła się Noomi Rapace.
Od 10 lipca telewizja TVN 7 zaprasza na serial komediowy „Obcy w Ameryce”. Fani amerykańskiego humoru będą mieli okazję obejrzeć perypetie szkolnego outsidera, którego życie nieoczekiwanie odmieni uczeń z Pakistanu. Zarówno Justin (Dan Byrd), jak i jego rodzina skonfrontują się z odmiennością kulturową nowego przybysza. Pełen zaskakujących sytuacji serial z pewnością rozbawi najbardziej wymagającego widza do łez.
Tak mógłby brzmieć tytuł kolejnego filmu, obok "Alien vs Predator" czy "Batman vs Superman", mającego powstać na fali bardzo modnego ostatnio przenoszenia na ekran komiksów i konfrontowania ich bohaterów.Na razie jest to nowa...
Dolph Lundgren w jednym z ostatnich wywiadów zdradził, iż wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie zakończył swojej kariery aktorskiej.
45-letni Szwed skończył właśnie zdjęcia do fantastycznego obrazu "Alien Agent" w reżyserii Sidneya...
Oglądając polską telewizję często widzimy w niej amerykańskie akcenty – nie tylko w postaci programów opartych na formatach ze Stanów Zjednoczonych. W rodzimych serialach, bohaterowie często oglądają amerykańskie filmy, czy wspominają tamtejsze gwiazdy show biznesu. Zdarza się jednak i tak, że w telewizji za wielką wodą pojawiają się polskie wątki i bohaterowie polskiego pochodzenia. W zależności od tego, czy mamy do czynienia z serialem dramatycznym, czy sitcomem – nasze narodowe cechy przedstawiane są mniej lub bardziej stereotypowo. Przypomnijmy sobie, która z postaci narobiła największego zamieszania w jankeskim serialu.
Renny Harlin, zasiedziały w Hollywood fiński reżyser, najlepsze czasy ma już za sobą. Od sukcesów wyreżyserowanych przez niego filmów (m.in. „Szklana pułapka 2”, „Na krawędzi” czy „Długi pocałunek na dobranoc”) minęło już sporo lat, w trakcie których Harlin stoczył się na sam dół łańcucha pokarmowego. Po spektakularnej klęsce „Wyścigu” z 2001 i „Egzorcysty: Początku” z 2004, skompromitowany Fin nie dostaje już tak dużych budżetów, scenariuszowe propozycje są coraz gorszego sortu, a gwiazdy niechętnie angażują się w jego kolejne projekty. „5 dni wojny” nie jest tu wyjątkiem.