Billy Crystal zabiera głos po śmierci zamordowanego reżysera
Billy Crystal przerwał milczenie po tragicznej śmierci Roba Reinera i Michele Singer Reiner, z którymi od lat się przyjaźnił. Ciała pary znaleziono w niedzielę, 14 grudnia.
14 grudnia świat obiegła tragiczna informacja o śmierci Roba Reinera i jego żony Michele. Reżyser takich filmów jak "Kiedy Harry poznał Sally", "Duchów Mississippi" czy "Choć goni nas czas" jest opłakiwany przez wiele gwiazd Hollywood, dla których był ważną częścią kariery. Jedną z osób, które były bardzo blisko Reinera, był Billy Crystal. Razem stworzyli kultowy, wspominany wyżej film z Meg Ryan.
"Kultura WPełni". Maciej Kawulski o pierwszym takim filmie w Polsce
Gwiazda "Kiedy Harry poznał Sally" wydała wspólne oświadczenie wraz z żoną Janice Crystal, Albertem i Kimberly Brooks, Martinem Shortem, Alanem i Robin Zweibel, Larrym Davidem i Ashley Underwood, Markiem Shaimanem i Lou Mirabalem, Barrym i Dianą Levinson oraz ambasadorem Jamesem Costosem i Michaelem Smithem.
W oświadczeniu wspominają dorobek reżysera i współzałożyciela Castle Rock Entertainment.
"Pójście do kina, do ciemnej sali wypełnionej nieznajomymi, przeżywającymi wspólnie śmiech, łzy, krzyk ze strachu albo obserwującymi rozwój intensywnego dramatu, to wciąż niezapomniana ekscytacja" - czytamy. "Opowiedzcie nam historię - tego oczekują od nas widzowie. Czerpiąc z całej wiedzy, jaką wyniósł od ojca Carla i mentora Normana Leara, Rob Reiner nie tylko był znakomitym aktorem komediowym, stał się mistrzem opowiadania historii. Nie ma drugiego reżysera o takiej rozpiętości. Od komedii, przez dramat, po dokument - zawsze był u szczytu formy. Ujmował publiczność. Ufała mu. Ustawiała się w kolejkach na jego filmy" - opowiadają przyjaciele.
"Kochając aktorów, kochał też scenarzystów, a oni dzięki niemu stawali się lepsi. Jego największym darem była wolność. Jeśli miałeś pomysł, słuchał, włączał cię w proces. Wszyscy czuli, że pracują jako zespół. Być w jego rękach jako filmowca to przywilej, ale to tylko część jego dziedzictwa" - czytamy dalej.
W hołdzie znalazł się także portret Reinera jako człowieka zaangażowanego społecznie: "Rob był również zaangażowanym, odważnym obywatelem, który nie tylko troszczył się o ukochany kraj, robił wszystko, by uczynić go lepszym, a przy boku kochającej żony Michele miał idealną partnerkę. Silni i zdeterminowani, Michele i Rob Reiner poświęcili znaczną część życia poprawie losu naszych współobywateli... Razem stanowili wyjątkową siłę — dynamiczną, bezinteresowną i inspirującą. Byli naszymi przyjaciółmi i będzie nam ich brakować na zawsze".
Reiner i jego żona Michele zostali znalezieni martwi w swoim domu w Los Angeles 14 grudnia. Później policja w Los Angeles przesłuchała ich syna Nicka, a następnie postawiła mu dwa zarzuty zabójstwa pierwszego stopnia. Przebywa teraz w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją.
Rob i Michele pobrali się w 1989 r. i mieli troje wspólnych dzieci: Jake’a, Romy i Nicka. Rob adoptował również Tracy, córkę swojej pierwszej żony, Penny Marshall.
W ostatnim wywiadzie dla mediów Reiner zastanawiał się nad własnym dziedzictwem: - Nieszczególnie myślę o hollywoodzkim dziedzictwie. Myślę o tym: 'bądź tu i teraz'. Po prostu jestem tu. Myślę tylko o tym, co chcę teraz zrobić i jakie mam pomysły - mówił.