Borys Szyc o emocjach na planie "Heweliusza". "Moment, kiedy bierzesz ostatni oddech w swoim życiu"
Bory Szyc zagrał w przejmującym serialu Netflixa, "Heweliusz". Przyznał, że jego rola była bardzo wymagająca. Stwierdził też, że oglądanie serialu musiał rozłożyć na kilka dni.
Serial "Heweliusz" na platformie Netflix to dramatyczna opowieść inspirowana rzeczywistą tragedią zatonięcia promu Jan Heweliusz w 1993 roku. Produkcja przedstawia burzliwe wydarzenia z tego pamiętnego dnia oraz konsekwencje tragedii, które nadal budzą emocje w społeczeństwie. Dzięki staranności twórców serial łączy elementy kina fiction z historycznymi faktami, co czyni go fascynującym dla odbiorców z różnych środowisk. O tym, jak odbiera swoją rolę i sam serial, odpowiedział Borys Szyc.
Nela Maciejewska i Maciej Stuhr o serialu "Glina". "Ukłon w stronę widza"
Borys Szyc o roli Andrzeja Ułasiewicza, kapitana "Heweliusza"
Borys Szyc musiał zagrać postać, która umiera w trakcie fabuły. W rozmowie z Gazeta.pl przyznał, że to było bardzo trudne zadanie.
To było trudne i też bardzo emocjonalne przeżycie, bo wiedziałem, że odgrywam scenę śmierci człowieka, który naprawdę zginął w ten sposób - powiedział.
Aktor przyznał, że otrzymał wiadomość od córki kapitana promu, która 30 lat temu przeżyła tragedię utraty ojca w tak dramatycznych okolicznościach.
Napisała, że 30 lat gdzieś odrzucała tę myśl, jak to musiało wyglądać, i zadała mi takie retoryczne pytanie: "Czy ja myślę, że to rzeczywiście tak było?". A później sama sobie odpowiedziała, że na pewno tak, że myślał o nich w tym ostatnim momencie. Nie wiem, czy akurat trzymał w ręku zdjęcie, ale pewnie tak, pewnie tak robił... - zastanawiał się Szyc.
Borys Szyc o wyjątkowo emocjonalnym podejściu do roli kapitana
Aktor stwierdził, że wyjątkowo poruszająca była dla niego scena śmierci kapitana Heweliusza. I choć starał się wykonać jak najlepiej swoją pracę, to oglądanie serialu było dla niego tak trudne, że musiał rozłożyć to sobie na kilka dni.
Co to w ogóle jest za moment, kiedy bierzesz ostatni oddech w swoim życiu? To było coś dla mnie poruszającego, kiedy byliśmy tam na miejscu [na planie - przyp. red.]. I, oczywiście, jak już pracujemy 12 godzin, to tak naprawdę pracę wykonujesz i nie myślisz ciągle o tym, jakie to jest wzruszające, więc ten drugi moment, ta druga fala, była w czasie oglądania serialu. Było mi bardzo trudno to obejrzeć, na parę dni to sobie rozłożyłem. To bardzo emocjonalna historia już od pierwszego odcinka, a ten moment śmierci... Dawno nic, w czym grałem, nie wzbudziło u mnie tylu emocji - powiedział w wywiadzie.