Gil Gerard nie żyje. Aktor zostawił fanom pośmiertną wiadomość
Gil Gerard zmarł w wieku 82 lat po nierównej walce z nowotworem. Aktor zdobył międzynarodową sławę jako kapitan Buck Rogers w kultowym serialu science fiction. Gwiazdor pozostawił wzruszające oświadczenie, w którym podsumował swoje życie i pożegnał się z fanami.
Gil Gerard był amerykańskim aktorem, reżyserem i producentem filmowym. Jego najsłynniejszą kreacją była rola kapitana Williama "Bucka" Rogersa w kultowym serialu science fiction "Buck Rogers in the 25th Century". Produkcja śledziła losy astronauty, który zostaje zamrożony w kosmosie na 504 lata i budzi się w 2491 r. po wojnie nuklearnej.
Aktor urodził się w 1943 r. w Little Rock w Arkansas. Po przeprowadzce do Nowego Jorku pracował jako taksówkarz. Pewnego dnia pasażer zainteresował się marzeniami Gerarda o karierze aktora i zaproponował udział w przesłuchaniach do filmu "Love Story". Gerard wystąpił tam jako statysta, w kolejnych latach zagrał w niemal 400 reklamach. Łącznie ma na koncie udział w kilkunastu filmach i prawie 40 serialach.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski gorzko o Kościele: "Gdzie ci księża? Gdzie ten autorytet?"
Gil Gerard nie żyje
Żona Gerarda potwierdziła jego śmierć we wpisie w mediach społecznościowych: "Dziś wczesnym rankiem Gil, moja bratnia dusza, przegrał walkę z rzadką i niezwykle agresywną odmianą raka. Od momentu, gdy dowiedzieliśmy się, że coś jest nie tak, do jego śmierci dziś rano minęło zaledwie kilka dni. Bez względu na to, ile lat bym z nim spędziła, to nigdy nie byłoby wystarczająco. Trzymajcie swoich bliskich mocno i kochajcie ich z całych sił".
Na Facebooku pojawiło się też oświadczenie samego Gerarda. Aktor poprosił żonę o udostępnienie wiadomości po jego śmierci: "Moje życie było niesamowitą podróżą. Szanse, jakie otrzymałem, ludzie, których spotkałem oraz miłość, którą dawałem i otrzymywałem, sprawiły, że moje 82 lata na tej planecie były głęboko satysfakcjonujące. Moja podróż wiodła z Arkansas do Nowego Jorku, potem do Los Angeles, a ostatecznie do mojego domu w północnej Georgii u boku mojej wspaniałej żony, Janet, z którą spędziłem 18 lat. Każda podróż dobiega końca, tak jak moja, która była wspaniała. Nie marnujcie czasu na nic, co was nie ekscytuje lub nie przynosi wam miłości. Do zobaczenia gdzieś w kosmosie".