wp

Głos Joanny Wizmur znał każdy Polak. Diagnozę postawiono zbyt późno

Nawet jeśli widzowie nie zawsze wiedzieli, jak wygląda, bez wątpienia znali jej głos. To ona dubbingowała siostrzeńca Kaczora Donalda, Hyzia, Dextera z "Laboratorium Dextera", świnkę Babe czy Elroya z "Jetsonów".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Joanna Wizmur
Joanna Wizmur (East News)

Lubiła i scenę, i plan filmowy, ale największą satysfakcję dawała jej praca w studiu dubbingowym, gdzie wkrótce objęła stołek reżysera.To właśnie dzięki niej i Bartoszowi Wierzbięcie polska wersja "Shreka" okazała się takim sukcesem.

Miała przed sobą wiele interesujących projektów. Niestety, nie zdążyła ich zrealizować. Joanna Wizmur zmarła 22 lutego 2008 roku. Powodem śmierci był zbyt późno zdiagnozowany nowotwór. Miała zaledwie 50 lat.

wp

Drugi plan

W teatrze zadebiutowała w 1981 roku, zaraz po ukończeniu krakowskiej PWST, i od tamtej pory praktycznie nie schodziła ze sceny.

Niedługo potem trafiła na małe i duże ekrany, choć nigdy nie udało się jej zrobić wielkiej filmowej kariery i najczęściej dryfowała gdzieś na drugim planie.

Pojawiła się w filmach „Kocham kino”, „Wielkie oczy”, „Męskie sprawy”, „Ostatni dzwonek”, „Białe małżeństwo”, a także w serialach „Wszystkie pieniądze świata”, „Odbicia”, „Adam i Ewa” czy „Miasteczko”.

wp
East News
Podziel się

Pani reżyser

W 1990 roku podjęła niezwykle ważną decyzję zawodową. Wraz z grupą innych aktorów odeszła z Teatru Dramatycznego, solidaryzując się w ten sposób ze Zbigniewem Zapasiewiczem, którego odwołano ze stanowiska dyrektora. Wówczas związała się z Teatrem Syrena, ale też zaczęła szukać sobie innego zajęcia.
I znalazła. Zainteresowała się dubbingiem, a wkrótce sama została reżyserem.

- Reżyser dubbingu, jak każdy człowiek pracujący z ludźmi powinien być nieco przesunięty, czyli nieco szalony – mówiła o swojej pracy w jednym z wywiadów. - Reżyser powinien mieć abstrakcyjne poczucie humoru, ponieważ to jest wszystko abstrakcja gdy na ekranie lama mówi, czy osioł mówi, czy potwór w dziecięcej wyobraźni mówi, to nie jest prawda, no nie? Reżyser musi kochać aktorów, swoją pracę i mieć doświadczenie aktorskie.

wp
East News
Podziel się

''Gdy chodzę w lokówkach, to go wzruszam''

W Teatrze „Syrena” Wizmur poznała muzyka Marka Klimczuka.Jak wspominała – zakochali się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia.

- Przyszłam do bufetu w szlafroku i „golokokach”, jak on to nazywa, czyli w lokówkach – opowiadała w magazynie "Słowo ludu". - I właśnie w takiej mnie się zakochał. Zwykle jest tak, że kobieta wstydzi się przed własnym mężczyzną chodzić w lokówkach. W moim przypadku jest odwrotnie. Gdy chodzę w lokówkach, to go wzruszam.

wp

W nieformalnym związku spędzili 14 lat. I wreszcie uznali, że może najwyższy czas na ślub.

Rodzinna tradycja

- Marek poprosił mnie o rękę, gdy przesadzałam kwiatki. Zapytał: „Wyjdziesz za mnie?”. A ja powiedziałam: „Tak, tak, tak, podaj mi odżywkę do roślin” - wspominała w magazynie "Słowo ludu".

Pobrali się w Kozienicach, mieście niezwykle bliskim Klimczukowi – to z niego pochodził bowiem jego ukochany ojciec.

wp

- Mamy III Ogólnopolski Festiwal im. Bogusława Klimczuka. Pomyślałem, że to doskonała okazja, by połączyć go z własnym ślubem – mówił muzyk. - Poza tym chcieliśmy podtrzymać rodzinną tradycję. Moja mama z ojcem też tutaj brali ślub.

East News
Podziel się

Shrek i Fiona

Ślub brali tuż przed premierą „Shreka 2”, filmu niezwykle dla Wizmur ważnego.

- To są bardzo dobre filmy. Poza tym nieco zatarła się granica między filmami dla dzieci i dla dorosłych. Każdy z nas, oglądając ten film, uruchamia w sobie dziecko – opowiadała.

- Ja chyba powinienem się przebrać za Shreka, a Joasia powinna być Fioną – śmiał się jej mąż.

Podkreślali, że decyzja o ślubie została podjęta w pełni świadomie, po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw.

- Ten związek ma naprawdę silną podstawę. Ślub w takiej sytuacji jest nie tyle romantyczną przygodą, co nobilitacją – dodawała Wizmur.

ONS.pl
Podziel się

Kucharka Balbina

Największą popularność przyniósł Wizmur udział w serialu „Pensjonat pod Różą”, w którym wcieliła się w kucharkę Balbinę. Co zabawne, wcale nie planowała przyjmować tej roli.

- Tuż po ukończeniu szkoły aktorskiej zaczęłam pracować z reżyserem Maciejem Wojtyszką. Po latach przypomniał sobie o mnie i zaprosił na casting. Poszłam z szacunku dla niego, wielkich nadziei sobie nie robiąc. No i się udało. Zwykle tak jest, że jak człowiekowi na czymś średnio zależy, to wtedy się udaje – wspominała w "Słowie ludu".

Miała wiele pięknych planów i mnóstwo projektów do zrealizowania. Niestety. Odeszła 22 lutego 2008 roku, pozostawiając pogrążonych w żalu męża i córkę.

Polub WP Film
wp
wp
wp
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.