Krytycy miażdżą film. "Drwiny z chrześcijaństwa, nieporozumienie"
28 listopada będzie miał premierę w kinach horror "Syn przeznaczenia". Oryginalny tytuł "The Carpenter's Son" zdradza, że bohaterami filmu będą cieśla i jego syn. Jak łatwo się domyśleć, chodzi o Józefa i Jezusa. Produkcja inspirowana apokryficzną Ewangelią Tomasza Apostoła spotkała się z ostrą krytyką.
W opisie filmu czytamy: "W rzymskim Egipcie, w czasach prześladowań i niepokoju, pewna rodzina ukrywa się przed światem. Chłopiec (Noah Jupe) dorasta w cieniu tajemniczego Cieśli (Nicolas Cage), którego tożsamość i intencje zaczynają budzić w nim coraz większe wątpliwości. Gdy w jego życiu pojawia się inne dziecko, zapowiedź prawdy lub chaosu, Chłopiec zaczyna odkrywać w sobie nadprzyrodzone moce, które mogą zmienić losy świata".
Kultura WPełni: Juliusz Machulski o filmach swojego życia i Polsce
"Syn przeznaczenia" ma już za sobą pokazy prasowe. Z opinii dziennikarzy i widzów wyłania się obraz filmowego kuriozum, którego powstanie jest dużym nieporozumieniem. Horror krytykują osoby, dla których biblijna historia nie powinna być podstawą dla tego typu produkcji. "Oczywiście, najłatwiej drwić z chrześcijaństwa. Z niecierpliwością czekam, kiedy któryś z tzw. odważnych twórców pożartuje sobie z innej religii" – czytamy w opiniach. Ale film, krytykują także widzowie, dla których religijne nawiązania nie wywołują oburzenia.
"Totalne nieporozumienie. Nie ma tu napięcia, bo nie ma szans, żeby Jezus dołączył do Bractwa Złych Mefistofelesa. To po prostu nie działa" – napisał "The Wrap". "Film nie zadowoli ani tych, którzy szukają inspirującego filmu o wierze, ani tych, co szukają solidnego horroru" – dodaje "The Hollywood Reporter". Zaś Jacob Oller z "AV Club" nazwał "Syna przeznaczenia" "szokująco nudnym filmem gatunkowym".
Cięgi zbiera także Nicolas Cage, który ostatnio grał na ogół w solidnych produkcjach. "Jego gra kłóci się z przesadnie ‘poważnym’ tonem filmu. Został źle obsadzony, bo choć jego intensywna rola nie jest może obiektywnie zła, ale nie pasuje do pozostałych, stonowanych występów" – czytamy w "Collider".
Przed wieloma laty grupa Monty Pythona sięgnęła po biblijną opowieść, żeby stworzyć ponadczasową, jak się później okazało, komedię "Żywot Briana". Twórcy "Syna przeznaczenia" wpadli na podobny pomysł ukazania alternatywnej wersji życia Jezusa. Tym razem jednak będzie to najprawdopodobniej filmowy niewypał.