Mocny film, przed którym ostrzegają recenzenci. Ludzie tłumnie ruszyli do kin
W pierwszy weekend po premierze "Dom dobry" przyciągnął do kin 310 678 osób, stając się numerem 1 polskiego Box Office. To drugie najlepsze otwarcie w dorobku Smarzowskiego, ustępujące jedynie "Klerowi" z 2018 roku.
Nowy, długo zapowiadany film Wojtka Smarzowskiego trafił do kin 7 listopada. Twórca "Wołynia", "Kleru" i "Drogówki" ponownie sięgnął po temat o dużym ciężarze społecznym, tym razem skupiając się na problemie przemocy domowej w Polsce.
"Smarzowski, opowiadając o przemocy domowej, idzie naprawdę daleko. Dlatego tych o słabszych nerwach trzeba przestrzec, że film napakowany jest graficznymi scenami przemocy, w których pękają nosy, żebra; scenami przemocy seksualnej" - ostrzegała w recenzji Magdalena Drozdek. Widzowie jednak zebrali się na odwagę i tłumnie ruszyli do kin. "Dom" jest numerem 1 w polskim Box Office.
"Kultura WPełni". Jacek Borcuch: po "Długu" żyłem w strachu
To kino opowiadające o przemocy domowej z Agatą Turkot i Tomaszem Schuchardtem w rolach głównych. Para poznała się w internecie. Mężczyzna zakochany po uszy, spontaniczny, kochający z biegiem czasu zmienia się w kata. Z kobiety z kolei z każdym ciosem i aktem przemocy uchodzi życie, aż staje się ona cieniem dawnej siebie.
Smarzowski podczas konferencji na festiwalu w Gdyni, gdzie film miał swoja oficjalną premierę, powiedział: - Tutaj rzeczywiście była ciężka sytuacja. Zrobiłem kilka scen, których się wstydziłem. Jako człowiek. Zdarzyło mi się zrobić kilka przemocowych historii w poprzednich filmach, ale zawsze akcja działa się w czasie wojny, to było kiedyś, była jakaś umowność w tym wszystkim. To nie znaczy, że tamtych nie odchorowywałem. Ale tutaj... to się mogło dziać za ścianą.