"Okropna aktorka". Ostro krytykuje Gal Gadot
Aktorka Gal Gadot nie ma ostatnio najlepszej prasy. Choć nie od dziś mówi się o jej izraelskich korzeniach, to w obliczu wojny w Strefie Gazy aktorka zbiera wyjątkowo ostre cięgi od dziennikarzy czy polityków. Tym razem krytykuje ją popularny komentator, Hasan Piker.
Hasan Piker to turecko-amerykański streamer i lewicowy komentator społeczno-polityczny. Podczas długiej rozmowy z "Variety" mówił o swoich poglądach dotyczących teorii spiskowych po śmierci polityka Charliego Kirka, o Izraelu czy rzekomym antysemityzmie, o który jest posądzany w swoich nagraniach. Piker mówił też o tym, jak okrutnie potraktowano kilka gwiazd, które zdecydowały się stanąć po stronie Palestyny i publicznie wyrażały swój sprzeciw do wojny w Strefie Gazy. Wymienił m.in. aktorkę "Krzyku", Melissę Barrerę, którą usunięto z nowej produkcji czy o Susan Sarandon, z którą rozstała się jedna z agencji aktorskich.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski nie zamierza milczeć. "Dlaczego miałbym mieć odebrany głos?"
Piker w rozmowie uderzył zaś w Gal Gadot, która według niego ociepla wizerunek Izraela. Nie przebierał w słowach. Najpierw w żartach nazwał ją "gó...nianą aktorką", która nie powinna mieć wstępu na Oscary. - Uważam, że nie powinna tam być z powodu szkód, jakie wyrządziła nie tylko franczyzie DC, ale także każdemu filmowi, w którym grała - stwierdził Piker.
Potem już w poważniejszym tonie dodał: - Gal Gadot odgrywa ważną rolę w normalizowaniu Izraela, przedstawiając go nie jako faszystowskie państwo etniczne, ale jako miejsce, skąd pochodzą piękne kobiety. Te kobiety służą w IDF [izraelskie siły zbrojne - przyp. red.], a ich idealizowanie również wpływa na normalizację działań Izraela oraz wybielanie jego działań.
Jak zauważa Piker, Gadot mogłaby poprawić swój wizerunek publiczny, gdyby osiągnęła poziom aktorski porównywalny do Natalie Portman. - Gdyby Gal Gadot potrafiła grać tak jak Natalie Portman, prawdopodobnie mniej osób by ją krytykowało. Natalie Portman wypowiadała się na temat Izraela w sposób umiarkowany, jednak jej umiejętności aktorskie sprawiają, że nie jest z tego powodu potępiana - zaznaczył.
Gal Gadot nieustannie spotyka się z protestami - ostatnio podczas ceremonii na Hollywood Walk of Fame. Gdy odsłaniała swoją gwiazdę na kultowym bulwarze w Los Angeles, pojawili się i zwolennicy Izraela, i zwolennicy Palestyny, co doprowadziło do napięć i interwencji policji. Wszyscy pamiętają też bojkot filmu "Śnieżka", który skończył się tym, że premierę bajki ograniczono do minimum, Gadot praktycznie nie pojawiała się na czerwonych dywanach, a potem produkcja odniosła finansową porażkę w kinach.
Pomimo licznych kontrowersji, Gal Gadot nadal zdecydowanie wyraża swoje wsparcie dla Izraela. W wywiadzie dla "Variety" stwierdziła: - 7 października, kiedy ludzie byli porywani ze swoich domów, z łóżek, mężczyźni, kobiety, dzieci, osoby starsze, ocaleni z Holokaustu, przeżywali tego dnia koszmar, nie mogłam milczeć.
Gadot wyraziła także zdziwienie z powodu nienawiści, którą napotkała i sposobu, w jaki media często niesprawiedliwie relacjonują sytuację. - Byłam zszokowana ilością nienawiści i tym, jak wielu uważa, że wiedzą, co się dzieje, mimo że nie mają pojęcia, oraz jak często media są niesprawiedliwe. Dlatego musiałam się wypowiedzieć - dodała.