W piątkowy wieczór w środku Warszawy w Domu braci Jabłkowskich ze wszystkich okien rozbłysły czerwone światła. Czy Netflix przy okazji ostatniego sezonu "Stranger Things" miał zamiar otworzyć przejście na Drugą Stronę? Z zaproszenia dowiedziałam się tylko, że obowiązują tapiry, styl lat 80. i wygodne buty, "bo pnącza po Drugiej Stronie są mocno zdradliwe". W starej narciarskiej kurtce, czapeczce z daszkiem i z mapą pod ręką wkroczyłam do tajemniczego miasteczka Hawkins.
Netflix nauczył już swoich widzów, że nie wystarczy po prostu oglądać serial. Trzeba z nim żyć, kibicować jego bohaterom, utożsamiać się z nimi, jarać tym światem. Dlatego przy każdej wielkiej premierze organizowane są wydarzenia dla fanów: imprezy, gry, pokazy koncerty. Tak było podczas "cmentarnego" wieczoru przy okazji nowej "Wednesday" czy w wielkiej hali pod Warszawą, gdy razem z innymi fanami "Squid Game: brałam udział w rozgrywkach. Koniec najgłośniejszego serialu Netfliksa - "Stranger Things" nie mógł przejść bez echa.
Przygoda z serią Netfliksa, która tak naprawdę wyniosła go na inny poziom, trwała niemal dekadę. To "Stranger Things" w 2016 roku sprawiło, że lawinowo zaczęły rosnąć liczby subskrypcji platformy, która wkrótce stała się gigantem, którego znamy dzisiaj.
Świat w serii braci Duffer tak porwał widzów, że internet w lipcu 2016 mówił tylko o dzieciakach z Hawkins ściganych przez Demogorgona. Dorośli już millenialsi dostali swoje wspomnienia z dzieciństwa umazane w amerykańskiej popkulturze: VHSy, krótkofalówki, automaty do gier, świat w którym spędza się czas z rówieśnikami na ulicy, wszystko w rytm największych amerykańskich przebojów lat 80.
W piątkowy wieczór ja i reszta fanatyków serialowego miasteczka Hawkins mogliśmy po raz ostatni przeżyć przygodę i poczuć się jak dzieciaki ze "Stranger Things".
Na trzech piętrach budynku rozmieszczono mroczne zakamarki jak las, w którym trzeba było szukać zaginionego Willa (kto wie, ten wie), laboratorium, gdzie pod czujnym okiem naukowca badaliśmy swoje umiejętności telekinezy (mi z testu wyszło, że nie są najlepsze) czy pokój, w którym trzeba było rozcinać macki Vecny. Ale były też miejsca, w których się świetnie bawiliśmy: mogliśmy przejść się szkolnym korytarzem i zobaczyć szafkę nieodżałowanej Barb (znowu kto wie, ten wie), pograć na automatach, potańczyć przy hitach i zjeść ukochane gofry Jedenastki.
Zobaczcie, jak hucznie Netflix żegna się ze "Stranger Things" na naszym wideo powyżej. Pierwsza część piątego sezonu jest już dostępna, kolejne pojawią się 26 grudnia i w Nowy Rok.
Basia Żelazko, dziennikarka Wirtualnej Polski