Poważny stan skandalisty. Świadek myślał o najgorszym
Znany ze skandali komik Andy Dick znalazł się w centrum dramatycznych wydarzeń. Stan aktora był na tyle poważny, że jeden ze świadków był przekonany, iż celebryta nie żyje.
Andy Dick jest słynnym amerykańskim aktorem i komikiem. Zagrał m.in. w "Inspektorze Gadgecie", "Zoolanderze" czy "Old School: Niezaliczona". Jest też znany z licznych skandali i kontrowersji, których powodem jest uzależnienie od alkoholu i narkotyków. Komik doprowadził się do takiego stopnia, że świadek myślał, iż zmarł.
Serwis "People" przedstawił relację Shawna Harrella dotyczącą niepokojącej sceny na ulicy w Los Angeles. 48-letni mężczyzna widział ratowników, którzy przybyli na pomoc Andy'emu po tym, gdy znaleziono go nieprzytomnego. Świadek był przekonany, że aktor nie żyje, bo jego twarz i dłonie były sine. Harrell początkowo sądził, że zamieszanie i kamery otaczające ratowników były elementem filmowej scenografii, ale zmienił zdanie, gdy usłyszał wołanie o pomoc.
Martwe ciała, charakteryzacja i granie zwłok. Adamczyk i Boczarska o kulisach scen zbrodni
Niepokojący stan Andy'ego Dicka
Ratownicy podali Dickowi lek, po którym odzyskał przytomność. Świadek twierdzi, że aktor po przebudzeniu zachowywał się zaskakująco nonszalancko i nie wyglądał na przejętego sytuacją. Żartował nawet z faktu, że "przez chwilę go nie było", co u świadka wywołało wrażenie, iż Dick mógł mieć już wcześniej podobne doświadczenia.
Andy Dick w krótkim komentarzu dla mediów potwierdził jedynie, że żyje i czuje się dobrze, nie wchodząc w szczegóły incydentu. Służby ratunkowe z Los Angeles potwierdziły interwencję w sprawie przedawkowania 59-letniego mężczyzny, choć ze względu na przepisy nie ujawniły nazwiska.