"Byłem zaczadzony jej urodą". Jedna z najpiękniejszych aktorek PRL
29 listopada 1976 roku w kinach miał premierę film Jerzego Hoffmana "Trędowata". Nie była to ani pierwsza, ani ostatnia ekranizacja powieści Heleny Mniszkówny, ale na pewno najsłynniejsza. Na dużym ekranie obejrzało ją blisko 10 mln widzów. Polacy spierali się, która z aktorek jest piękniejsza: Elżbieta Starostecka czy Anna Dymna.
Dwutomowa powieść Heleny Mniszkówny została wydana w 1909 roku. Rękopis recenzował Bolesław Prus i początkowo "Trędowata" została ciepło przyjęta przez krytykę literacką. Ale gdy zaczęła szybko znikać z księgarń, gdy stała się, jak to się w dzisiejszych czasach mówi, bestsellerem wydawniczym, wówczas nastawienie krytyków uległo zmianie na gorsze, jakby sukces czytelniczy "Trędowatej" zaczął komuś wadzić.
"Kultura WPełni". Daniel Olbrychski nie zamierza milczeć. "Dlaczego miałbym mieć odebrany głos?"
Fabuła powieści rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku i opisuje tragiczne dzieje miłości, której stają na przeszkodzie przesądy społeczne i nietolerancja członków rodów arystokratycznych. Nie chcą oni dopuścić do swojego hermetycznego świata tak pospolitej osoby, jaką jest nauczycielka i nietytułowana szlachcianka Stefania Rudecka. Stefcia przyjęła posadę guwernantki u baronowej Elzonowskiej, ciotki młodego ordynata Waldemara Michorowskiego. Młoda, skromna, urocza kobieta początkowo unika przystojnego ordynata, ostatecznie jednak ulega miłości.
"Trędowata" po raz pierwszy została przeniesiona na ekran już w 1926 roku. Film ten nie zachował się jednak do naszych czasów. Dziesięć lat później pojawiła się kolejna adaptacja z przedwojenną gwiazdą polskiego kina Elżbietą Barszczewską w głównej roli, a rok później jej kontynuacja, czyli "Ordynat Michorowski" też na podstawie powieści Heleny Mniszkówny.
Co ciekawe, Barszczewska przed wojną zagrała jeszcze Marysię Wilczurówną w "Znachorze". W wersji Jerzego Hoffmana z 1981 roku wcieliła się w tę postać Anna Dymna. Dymna zagrała u tegoż reżysera także w "Trędowatej", ale nie Stefanię Rudecką, lecz Melanię Barską. Stefcią została Elżbieta Starostecka. I widzowie byli podzieleni się w opiniach, dyskutując, która z aktorek jest piękniejsza.
O Starosteckiej mówiono, że jest "aktorką pełną eterycznego piękna". Jerzy Antczak, u którego aktorka zagrała w filmie i serialu "Noce i dnie", w swojej autobiografii napisał: "Jest to istota zjawiskowa, której Bóg dał wszystko. Urodę, talent i wyjątkowo ciepły charakter. Pamiętam, jak przez wiele tygodni chodziłem otumaniony osobowością Elżuni i nawet zakochałem się w niej. (…) Mój ogrodnik na planie ‘Nocy i dni’ był tak jak ja zaczadzony jej urodą. Wpatrywał się w nią modlitewnie i składając obie ręce na piersi, wzdychał: ‘O Panie Bożę, jaka ona piękna… Jakbym widział Matkę Boską’".
"Nie miałam pojęcia, że zagranie Stefci Rudeckiej będzie się wiązało z aż takim oddźwiękiem publiczności i to nie tylko polskiej, ale też z wielu innych krajów. Właściwie do dzisiaj zdarza mi się, że podchodzą do mnie rozmaici obcy ludzie i opowiadają o wzruszeniach, jakie przeżyli, oglądając ‘Trędowatą’" – wspomina Starostecka, która po wielkim sukcesie filmu Jerzego Hoffmana nieoczekiwanie wycofała się z ekranu, wybierając spokojne życie i to, co nie spełniło się Stefci – miłość na całe, długie życie.
"Trędowata" faktycznie cieszyła się ogromną popularnością. Na liście największych przebojów wszech czasów w polskich kinach zajmuje 9. miejsce. Melodramat obejrzało 9,8 mln widzów. Oglądając film, warto przyjrzeć się przepięknym plenerom. Zdjęcia do filmu kręcono na zamku w Łańcucie, na zamku Książ, w pałacu w Nieznanowicach. "Trędowatą" w najbliższym czasie można obejrzeć na kanale Kino Polska oraz na platformie Canal+.