Sąd odrzucił wniosek Costnera. Aktor się nie poddaje
Kevin Costner ponownie próbuje przekonać sąd do oddalenia pozwu o molestowanie seksualne, złożonego przez kaskaderkę, która twierdzi, że została zmuszona do udziału w niezaplanowanej i niezatwierdzonej scenie gwałtu na planie westernowej serii "Horizon".
Sędzia niedawno odrzucił dwa z dziesięciu zarzutów Devyn Labelli, jednak Costner właśnie złożył apelację, domagając się unieważnienia pozostałych ośmiu – wynika z nowych dokumentów sądowych, do których dotarł portal TMZ. Prawnik aktora, Marty Singer, zapowiadał już na początku miesiąca, że odwoła się od decyzji sędziego – i w miniony czwartek po południu dotrzymał słowa.
Chodzi o wydarzenia z maja 2023 roku, do których miało dojść na planie drugiej części filmu "Horyzont". Devyn LaBella, kaskaderka zastępująca Ellę Hunt w roli Juliette, została poproszona o zagranie sceny, po tym jak aktorka odmówiła. Podczas zdjęć inny aktor miał ją przytrzymać i gwałtownie podciągnąć spódnicę Devyn, co – jak twierdzi – doprowadziło do traumy i poczucia upokorzenia. Po incydencie koordynator intymnych scen sporządził raport o naruszeniu zasad bezpieczeństwa.
Sienna Miller dla WP o niedzielnych grillach u Kevina Costnera
Costner stanowczo zaprzecza oskarżeniom, nazywają je "oczywiście fałszywymi" i mające na celu zaszkodzenie jego reputacji oraz wyłudzenie "dużej, nieuzasadnionej sumy pieniędzy". Jego prawnik przedstawił zeznania kilku aktorów i członków ekipy filmowej, którzy utrzymują, że sporna scena nie była "symulowanym gwałtem", a LaBella w trakcie zdjęć nie zgłaszała żadnych zastrzeżeń.
"Horyzont" to wyjątkowo pechowy projekt. Przypomnijmy, że pierwsza część obejrzała się tak kiepsko, że drugiej (mimo zakończonych zdjęć) nie wypuszczono szeroko do kin. A tymczasem Costnerowi marzą się aż cztery części tej opowieści. W dodatku zainwestował w swoje marzenie własne pieniądze.