Trwa ładowanie...

Śląsk, historie prawdziwe i nagroda dziennikarzy

Share
Śląsk, historie prawdziwe i nagroda dziennikarzy
d1ul2ec

Ostatni dzień pokazów konkursowych na XXXI FPFF w Gdyni balansował między tematem Śląska a historiami prawdziwymi. Po pięciu dniach filmowego konkursu dzisiaj dowiemy się komu zaryczą Złote Lwy, jaki film był najdłużej oklaskiwany, kto jest numerem 1 publiczności, kto dziennikarzy... O tym ostatnim już dzisiaj w naszej relacji.

Póki co, pozwolę sobie powrócić do dnia wczorajszego. Śląsk, śląskie problemy i tamtejsza, smutna rzeczywistość to tematy, które dość często twórcy filmowi poruszali w swoich obrazach. „Co słonko widziało” Michała Rosy opowiada jednocześnie losy trojga śląskich bohaterów. Marty (Dominika Kluźniak)
obdarzonej pięknym głosem dziewczyny, Józefa (Krzysztof Stroiński)
szukającego bardziej intratnej posady i Seby (udany debiut Damiana Hryniewicza)
trzynastoletniego chłopaka, który szuka prawdy o swojej rodzinie.

d1ul2ec

Świat, z którym zmagają się bohaterowie Rosy jest szary, ponury, rzuca kłody pod nogi. Sytuacje, jakie spotykają Martę, Józefa i Sebę, wydają się bez wyjścia. Jednak reżyser i scenarzysta pozostawia nadzieję. Udowadnia, że coś się rozpada, ale też coś zaczyna.

Tym filmem Michał Rosa wraca do swoich początków i debiutu „Gorący czwartek”. W „Co słonko widziało” pokazuje nam szarzyzny Śląska, choć tak naprawdę tam jest jeszcze gorzej, jak mówił mieszkający na Śląsku reżyser. Nie ma pracy, jest bieda, zagubienie. Na pytanie francuskiego reżysera, który przybył na konferencje prasową, o to jak Michał Rosa zapatruje się na politykę braci Kaczyńskich, zapytany odpowiedział:

„Nic się nie zmieniło od 8 miesięcy i długo jeszcze się nie zmieni. Budowanie teorii jak to naprawić, jest ułudą. Jedyne wyjście, to dać pracę”.

Kolejny film o biedzie, braku pracy i zagubieniu, jakie panuje na Śląsku to „Z odzysku” Sławomira Fabickiego. Film miał swoją premierę w Cannes, gdzie został bardzo dobrze przyjęty. Polscy widzowie będą mieli okazję oglądać ten obraz w kinach od 31 grudnia. Fabicki ukazuje dziewiętnastoletniego Wojtka (Antoni Pawlicki)
, który zmaga się z brakiem pracy i za wszelką cenę chce utrzymać swoją dziewczynę Katię (Nataliya Vdovina) i jej synka (Dmytro Melnychuk). Film ostrzejszy niż obraz Michała Rosy. Tutaj pojawia się drobna gangsterka, śmierć, krew, zabójstwa.

d1ul2ec

Takie historie zdarzają się naprawdę. Podobno w Toronto podszedł do Antoniego Pawlickiego chłopak, dla którego „Z odzysku” to bardzo realistyczny film, bo sam w takim czymś się wychował i doświadczył tego, co główny bohater - Wojtek. W ostatnim dniu festiwalu pojawiły się też dwie historie z życia wzięte. „Bezmiar sprawiedliwości” Wiesława Saniewskiego opowiada historię sądzenia dziennikarza, który został oskarżony o morderstwo koleżanki z pracy, będącej w 8 miesiącu ciąży. Saniewski ukazuje mechanizmy sądownicze postępowania w sprawach poszlakowych.

Na pytanie dziennikarzy, czy nie podważa werdyktu sądu, reżyser odpowiedział, że każdy ma prawo do oceny i niekoniecznie jest to podważanie czegokolwiek. Jan Englert dodał:

„Najsilniejsza prawda jest nasza. Zakładając oczywiście szczerość intencji”.

Kino sądownicze Saniewskiego z doborową obsadą aktorską (m.in. Jan Frycz, Jan Englert, Robert Olech, Artur Barciś, Bożena Stachura, Danuta Stenka, Maria Pakulnis)
spodobało się publiczności. Jeden z widzów powiedział:

d1ul2ec

„Najserdeczniej, najgoręcej chciałbym podziękować za treść, formę i podjęty temat”.

Filip Bajon w swoim najnowszym filmie „Fundacja”również porusza problem sprawiedliwości w naszym kraju. Opowiada historię oszusta, który wyprowadził w pole zarówno swoją rodzinę, jak i wymiar sprawiedliwości. Jak podkreślał reżyser, jego film nie jest socjologiczny, raczej ma charakter pewnych uogólnień. Pokazuje inteligencję skażoną złem, kiedy powinna być „skażona” myślą.

Bajon dobrał do tego filmu ciekawą obsadę: Jana Nowickiego (Mieczysław Małecki), Macieja Stuhra (Darek Koliba), Elżbietę Jarosik (pani Małecka), Agatę Kuleszę (Anka), Jerzego Trelę (prokurator), Kingę Preis (Kazia). Jak się okazało w trakcie konferencji prasowej, Jan Nowicki został obsadzony w roli Mieczysława Małeckiego zamiast Janusza Gajosa, a Maciej Stuhr zamiast Borysa Szyca.

Na pytanie dziennikarza jak pan Maciej czuje się jako numer 2, aktor odpowiedział:

d1ul2ec

„Proszę pana, Borys Szyc dostał ode mnie tyle ról, że jesteśmy kwita”.

Filmy ostatniego dnia konkursu oglądało się z dużą przyjemnością, a ekipom filmowym tego dnia nie zabrakło poczucia humoru podczas konferencji prasowych. Na pewno i dzisiejszego wieczoru radosnych chwil nie zabraknie nagrodzonym na XXXI FPFF w Gdyni.

Nagrodę dziennikarzy na 31. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych otrzyma film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze "Plac Zbawiciela". Kto dostanie Złote Lwy, dowiemy się za kilka godzin.

d1ul2ec

Podziel się opinią

Share
d1ul2ec
d1ul2ec