Wypił prawie 8 litrów wody przed wyjściem na scenę. Nie zapomni tego, co wydarzyło się później
Dziś jest gwiazdorem Hollywood ze Złotym Globem i nominacją do Oscara. 30 lat temu był ceniony głównie za swoje fantastyczne występy w musicalach na scenach na całym świecie. Ale to tam przydarzyła mu się wpadka, przez którą - jak mówi - już nic nie jest w stanie go zawstydzić.
Hugh Jackman, dziś znany bardzo szerokiej publiczności dzięki roli Wolverina, jest jednym z najlepszych artystów sceny musicalowej. W końcu to właśnie za "Nędzników" otrzymał nominację do Oscara, a niedawno wystąpił u boku Kate Hudson w filmie muzycznym "Song Sung Blue". Teraz był gościem programu "The Howard Stern Show", gdzie gospodarz "wygrzebał" historię, jaka mu się przytrafiła 30 lat temu.
Chodzi o wpadkę na scenie przed 1500 widzami podczas spektaklu "Piękna i Bestia" w Australii, gdzie Jackman wcielał się w postać Gastona. Nie owijając w bawełnę: aktor zesikał się w spodnie.
"To jej wina". Thriller, który pokazuje prawdę o małżeństwach
Zaczęło się od tego, że lekarz zalecił mu picie dużej ilości wody - miało to pomóc na nawracające bóle głowy. Aktor miał przyjąć większość płynów najlepiej do popołudnia. Tak też zrobił.
- Pierwszego dnia - mówił Jackman - wypiłem prawie osiem litrów. I przy pierwszej piosence strasznie ciężko było mi przez to przebrnąć. Musiałem podnieść Bell (postać w musicalu - przyp. red.), ciągnąć po scenie, śpiewać. I w momencie, gdy ją podniosłem, trochę popuściłem. A miałem na sobie czerwone rajtuzy.
Wtedy filmowy Wolverine ze zgrozą uświadomił sobie, co się dzieje:
- Pomyślałem: "O, nie". Pamiętam, że Belle wisiała mi na ramieniu i pytała: "Co się dzieje?", bo przestałem śpiewać. Po prostu maszerowałem po scenie. A potem, pod koniec piosenki, miałem wybór: albo zaśpiewam i posikam się w spodnie, albo nie zaśpiewam i kompletnie się skompromituję. Więc zaśpiewałem. I po prostu… poleciało.
Początkowo Jackman myślał, że mu się upiekło, że jego rajtuzy są nieprzemakające i niczego nie widać. Szybko wyprowadzono go z błędu.
- Kiedy schodziłem ze sceny, garderobiana stała w kulisach. I cały czas patrzyła tylko na moje krocze. Spojrzałem w dół i wszystko było kompletnie mokre. W ciągu tych trzech minut zdążyło całkiem przesiąknąć.
Dziś gwiazdor mówi o swojej "przygodzie" z dystansem: - Po czymś takim już nic nie jest w stanie cię zawstydzić - skwitował.