Trwa ładowanie...
Materiał partnera

Wywiad z Kadem Meradem, gwiazdą filmu "Komedianci debiutanci"

"Komedianci debiutanci" to niezwykła historia grupy więźniów, którzy grają…w słynnej sztuce Samuela Becketta "Czekając na Godota". Film z oficjalnej selekcji festiwalu w Cannes oparty na prawdziwych wydarzeniach, zadebiutuje w kinach już 8 października. Przy tej okazji rozmawiamy z odtwórcą głównej roli Kadem Meradem.

Share
"Komedianci debiutanci" "Komedianci debiutanci" Źródło: materiały partnera
d2izfyh

Co zainteresowało Cię w tym projekcie?

We Francji jest wielu dobrych scenarzystów, ale takich, którzy napisaliby aż tak dobry scenariusz, z ważną rolą, którą mógłbym zagrać, jest naprawdę niewielu. Zakończenie dogłębnie mnie poruszyło. Nie jestem pewien, czy to szczęśliwe zakończenie, ale na pewno dobre! Gdy poznałem Emmanuela Courcola, nie znałem jeszcze daty rozpoczęcia pracy i byłem zaangażowany w wiele innych rzeczy, więc martwiłem się, że Emmanuel na mnie nie zaczeka. Ostatecznie wszystko się ułożyło. Spodobał mi się także fakt, że scenariusz został zainspirowany prawdziwą historią. To nadało temu filmowi innego wymiaru. To nie jest po prostu ciekawa historia, to coś, co naprawdę się wydarzyło! Uważam, że poruszające jest oglądanie zdjęć pierwowzorów postaci umieszczonych w końcowych napisach. Poza tym, na planie poznałem Jana Jönsona, szwedzkiego reżysera, któremu przytrafiła się ta historia. Spodobała mi się energia, która przepełniała ten projekt, a także idea grupy. Chciałem być tym małym człowieczkiem, w którym każdy aktor może dostrzec siebie, nie nieudacznikiem, po prostu kimś mniej znaczącym, kto musi ciężko pracować, żeby zarobić na życie. Etienne zgadza się na pracę w więzieniu, jest mniej lub bardziej do tego zmuszony, wmawiając sobie, że musi po prostu odsiedzieć tam swoje. W podobnej sytuacji jest mnóstwo aktorów, którzy utrzymują się z różnych prac tymczasowych.

KOMEDIANCI DEBIUTANCI - zwiastun, w kinach od 8.10

Znasz takich aktorów jak Etienne?

Nie lubię dowiadywać się zbyt wiele o postaciach, w które się wcielam. W odniesieniu do serialu "Baron Noir", często pytano mnie: Z postaci, którego polityka czerpałeś inspiracje? Z żadnej konkretnej i z każdej po trochu. To nie jest film biograficzny, to oryginalne dzieło. Wykreowałem aktora, który będzie prowadzić warsztaty dla osadzonych i uczyć ich aktorstwa. Sam wpadłem na ten pomysł, inspirując się wszystkimi aktorami, których spotkałem na warsztatach filmowych i podczas castingów. Prowadziłem warsztaty z aktorstwa w różnych firmach: odgrywałem rolę listonosza w skeczach na poczcie! Wiem, jakie to uczucie przebierać się w toalecie, pracować i mówić sobie, że czeka mnie jeszcze daleka droga do wielkiego ekranu! Znam aktorów, którzy walczą. Etienne przywdziewa swoją starą kurtkę, nieco przyciężką, niczym zbroję i odbywa długą podróż pociągiem, autobusem czy metrem. Jest samotny, aż nagle staje się częścią grupy. W dodatku to on jest jej przywódcą.

Źródło: materiały partnera
"Komedianci debiutanci"

Możemy poczuć jego wewnętrzną wściekłość i wielki upór…

Etienne się nie poddaje, to jest pewne! W przeszłości musiał zdenerwować wiele osób ze świata teatru, może z tego powodu, że ma o sobie nieco zbyt wysokie mniemanie, jednak jego upór i charakter sprawiają, że wreszcie udaje mu się coś osiągnąć. Jest dość samotnym facetem, mężczyzną, który został zraniony przez życie, który czuje, że zdradzili go przyjaciele i rodzina. W zasadzie, i jest to niechlubnym aspektem tej postaci, Etienne robi to wszystko dla siebie. Nie mógł sobie wymyślić lepszego zakończenia niż występ na scenie teatru Odéon. Emmanuel Courcol ciągle powtarzał mi: Nie zapominajmy, że to wszystko dzieje się dzięki niemu. Wszystko, czego nie mógł zrobić wcześniej, realizuje teraz, w tym projekcie. Jest szczęśliwy i zmotywowany, walczy o osadzonych, zmienia zasady, wyciąga ich z cel, a przecież wyciągnięcie przestępców z więzienia jest czymś niezwykłym. Jednak on już staczał takie bitwy w świecie teatru i często je przegrywał. Teraz ma przed sobą ludzi, którzy nie są w żaden sposób związani z tym światem i nie mają takiego zapału. Czasami jesteś lepszym nauczycielem niż aktorem, miałem kiedyś takiego nauczyciela. Teatr jest także pasją, którą można przekazywać dalej i są ludzie, którzy mają do tego większy talent niż inni, którzy potrafią wyjaśnić coś w lepszy sposób niż to zrobić. Jednak Etienne jest też dobrym aktorem.

d2izfyh

Jak w praktyce podszedłeś do zdjęć? Szczególnie tych w więzieniu.

Zanim zaczęły się zdjęcia, wspólnie odwiedziliśmy więzienie w Meaux. Podobnie jak postać, w którą się wcielam, nigdy nie byłem w więzieniu. Nawet jeśli w głębi duszy Etienne jest więźniem własnej osobowości. Widzieliśmy długą siatkę korytarzy, słuchaliśmy odgłosów więzienia, poznaliśmy osadzonych i wszystko to wprawiło nas w odpowiedni nastrój. Spędziliśmy tam dziesięć dni na zdjęciach i niewątpliwie to nas do siebie zbliżyło. Spotykaliśmy się na zewnątrz każdego ranka i musieliśmy przestrzegać dość długiego protokołu przed wejściem. Musieliśmy zostawiać telefony komórkowe i nosić plakietki. Bramy otwierały się i zatrzaskiwały zaraz za nami. To było męczące i niepokojące zarazem. Gdy wychodziliśmy na zewnątrz, zaczynaliśmy żyć na nowo. Chociaż znajdowaliśmy się na nieco zapuszczonym parkingu w szczerym polu. Wszystkie próby do "Czekając na Godota" były kręcone w studiu. Zdjęcia w więzieniu były używane do łączenia ujęć, poruszania się wewnątrz więzienia itd. Właściwie nie znałem młodych aktorów - "Godotów", tak ich nazywałem. Okazało się jednak, że są fantastyczni. Mawialiśmy, że wielofunkcyjna sala była w więzieniu jak bańka. To był zespołowy wysiłek, nie obowiązywała tam żadna hierarchia, nawet jeśli pojawiała się jakaś od czasu do czasu - raz na jakiś czas sprowadzałem innych na właściwe tory, gdy po improwizacji, niektóre rzeczy nieco wymykały się spod kontroli.

Jak Etienne podchodził do swojej pracy z więźniami?

Traktował ich poważnie, w ten sam sposób, w jaki traktowałby zawodowych aktorów. Etienne jest chyba jedyną osobą, która miała odwagę skonfrontować się z Kamelem, szefem gangu. Wszyscy boją się Kamela, ale nie Etienne. On nie ma z tym problemu: przychodzi tam, by zajmować się teatrem, nie zwraca uwagi na pogróżki, a Kamel szybko odpuszcza. Jeśli chodzi o Jordana, można doszukiwać się między nimi relacji ojca z synem - Jordan mógłby być synem Etienne, synem, który nie chce być aktorem i któremu ojciec ciągle powtarza: Jesteś dobrym aktorem, musisz tylko zrobić coś w tym kierunku. Kontakt Etienne z osadzonymi różni się w zależności od postaci: z Moussą, "handlarzem opowieściami" Etienne jest niemal na równej stopie. Każdy przyczynia się do odegrania sztuki Becketta.

Etienne mówi swoim aktorom, że autentyczność tkwi w ich życiu, wierzysz w to?

To autentyczność ich życia, a "Czekając na Godota" przypomina ich doświadczenia. Dla mnie, z mojego doświadczenia z komedią, to zdanie jest może nieco zbyt wystudiowane i sztuczne. Ja nie czerpię inspiracji z własnego życia. Jeśli ktoś każe mi się wzruszyć, myślę o danej sytuacji, podrabiam emocje i staram się być możliwie jak najbardziej autentycznym. Gdy Etienne mówi osadzonym o byciu fałszywie prawdziwym, to myśl, którą podzielam, nawet jeśli nie jestem pewien, że mogę wyjaśnić ją lepiej niż on! Wierzę, że nie ma czegoś takiego jak bycie fałszywym i że ważne jest bycie prawdziwym. Nadal uczę się aktorstwa, uczysz się tego całe życie. Bycie prawdziwym jest bardzo trudne: zaczynasz od ustalenia, co to naprawdę znaczy. Gdy chodziłem na zajęcia teatralne, pamiętam przesłuchanie dla Roberta Hosseina do jednego z jego największych przedstawień. Udało mi się wziąć udział w przesłuchaniu, na którym był obecny Hossein. Spojrzał na mnie i powiedział: Dobrze, dobrze to zrozumiałeś. Nie zatrudnił mnie, ale powiedziałem sobie: Cóż, to dobry początek. Teraz muszę być prawdziwy.

Czy uważasz, że Emmanuel Courcol użył wspomnień z czasów, gdy sam był aktorem, żeby stworzyć postać Etienne?

Nie wiem. Dość późno dowiedziałem się o tym, że był aktorem i że miał dużo wspólnego z pracą na scenie. Zaletą było to, że gdy tylko wypracowaliśmy techniki gry aktorskiej, które mogły być użyte w klasie Etienne, Emmanuel był bardzo precyzyjny i dokładnie wiedział, jak co zrobić. To było jak nagrywanie filmu o muzyce klasycznej reżyserowanego przez muzyka. Emmanuel nigdy nie grał naszych ról, po prostu pojawiał się z krótkimi instrukcjami, które były zrozumiałe dla aktorów. Na przykład w scenie, gdy Etienne mówi o znaczeniu przepony przy oddychaniu. Nigdy tak naprawdę nie nauczono mnie tej techniki. To Etienne pokazał mi, jak uczyć "Godotów" oddychać.

d2izfyh

Jak uporałeś się z końcowym monologiem?

Spodobała mi się złożoność monologu i wizja "Godotów" na zewnątrz, wolnych. Czytając ten monolog, pomyślałem nawet o zakończeniu "Wielkiej Ucieczki", w którym widzimy różnych uciekinierów, spośród których część zostaje złapana. I gdy widzimy, jak oddychają, na zewnątrz, Etienne rozpoczyna swój monolog. Jak gdyby potrzebny był mu do tego ich oddech! Nagrywaliśmy tę scenę przez trzy dni, z różnych perspektyw. To było trudniejsze niż myślałem. Emmanuel był bardzo taktowny, teatr to naprawdę jego dziedzina. Na początku byłem nieco zbyt "aktorski", podchodząc do tekstu w zbyt teatralny sposób. Podczas gdy to było coś bardziej intymnego. Dużo rozmawiałem o tej scenie z Emmanuelem. Etienne nie zwraca się do widowni: wygląda to bardziej, jak gdyby opowiadał tę historię komuś siedzącemu przed nim. Wydaje mi się, że to sprawia, że ta scena jest bardziej poruszająca.

Etienne improwizuje, ale z czasem zdaje sobie sprawę, że świetnie czuje się na scenie w teatrze Odéon. Dociera do niego, że słuchają go ludzie, widzi przygaszone światła na widowni, więc kontynuuje i kończy historię kilkoma wersami ze sztuki Becketta. To jest to, wystawił fragment Becketta w teatrze Odéon! Czy zrobi z tego wielki hit? Nie wiem tego na pewno, ale myślę, że ponownie wystawi "Czekając na Godota", aby pojawić się w obsadzie u boku swojego przyjaciela, Stéphana.

Materiał partnera:
d2izfyh
d2izfyh
d2izfyh