Trwa ładowanie...

"Zabić arbuza” podbija Warszawę. Widzieliśmy najlepszy film 33. edycji WMFF [RECENZJA]

Grand Prix kończącej się właśnie, 33. edycji Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego otrzymał Gao Zehao za film "Zabić arbuza”. To subtelna, zniuansowana, bardzo oszczędnie zaprezentowana opowieść o rolniku - hodowcy arbuzów, który powoli zdaje sobie sprawę z otaczającej go niesprawiedliwości.

Share
"Zabić arbuza” podbija Warszawę. Widzieliśmy najlepszy film 33. edycji WMFF [RECENZJA]
Źródło: Materiały prasowe
d1o5fhj

Choć bohater filmu ma świadomość dziejącej się na około niesprawiedliwości, sam jest za słaby i zbyt bojaźliwy, by przeciwstawić się opresyjnej sile niezrozumiałego systemu. Nie potrafi rozpocząć walki o byt, godność oraz stanąć w opozycji do zastanego porządku rzeczy. W jego świecie silni wykorzystują władzę, by zyskać jeszcze lepszą pozycję, a biedni muszą się trudzić by przeżyć kolejny dzień.

Zwycięska historia to wizualny zapis budzącego się powoli ducha, doznania olśnienia i ewolucyjnej transformacji z pionka w potężnej systemowej machinie do jednostki, która zaczyna sobie zdawać sprawę z własnego, przyrodzonego prawa do wyrażenia sprzeciwu. Choćby miało to tylko dotyczyć poziomu lokalnego, czy nawet jedynie wewnętrznego. Może to mało, ale z punktu widzenia miejsca, w którym znajduje się bohater, i tyranii określającej obowiązujący system polityczny, to dla niego życiowe osiągnięcie.

"Zabić arbuza” należy czytać biorąc pod uwagę szerszy kontekst, wystrzegając się jednak zbyt literalnej wykładni obserwowanych czynności, aktów, gestów i słów. Zehao mówi zagadkowo, podrzucając co chwila tropy i sugestie, chętnie posługuje się metaforą. Nie można dać się jednak zwieść stosunkowo prozaicznym, by nie powiedzieć – banalnym, wnioskom z tej przypowieści, bo drzemie w niej drugie dno. Warto do niego dotrzeć mimo pewnych niekonsekwencji formalnych i estetycznych filmu, a inwestycja na pewno się zwróci.

d1o5fhj

Warto też dać mu szansę mimo ascetycznej scenografii, przydającej całości bardzo teatralnego charakteru. Tak, "Zabić arbuza” to film, w którym głównie się mówi, ma w sobie elementy znane choćby z "Czekając na Godota” czy nagrodzonego przed kilkoma laty na Berlinale "Cezar musi umrzeć” braci Taviani, jest też odpowiednio polityczny i subwersywny. Mimo dość pesymistycznego wydźwięku całości, Zehao nie uchyla się przed wykorzystaniem na swoją korzyść kilku scen o zabarwieniu satyrycznym, co sprawia, że ten polityczny rytuał przejścia głównego bohatera ogląda się z przyjemnością.

Ocena 7/10
Zobacz, co #dziejesiewkulturze:
d1o5fhj

Podziel się opinią

Share
d1o5fhj
d1o5fhj