Zagrała w "Grinchu", porzuciła aktorstwo. Dziś ją pytają, czy pije krew
Słodka Cindy Lou Who sprzed ćwierć wieku już nie istnieje. Taylor Momsen, która zagrała w "Grinch. Świąt nie będzie" dorosła i rozpoczęła zupełnie inną karierę. Ostatnio wyznała prawdę o swoim uzależnieniu. Co u niej słychać?
Gdy obsadzono ją w roli słodkiej dziewczynki w filmie "Grinch. Świąt nie będzie", Taylor Momsen miała zaledwie sześć lat. Dziś jest dorosłą kobietą i olśniewa urodą. Taylor nie poszła drogą kariery aktorskiej, dziś robi zupełnie coś innego. Okazało się, że ma także talent muzyczny. Jest liderką rockowej grupy, która występowała z AC/DC.
''Złe mamuśki 2. Jak przetrwać święta'' - polski zwiastun
Taylor Momsen jest dziś liderką rockowego zespołu
Taylor Momsen jest dziś liderką rockowego zespołu The Pretty Reckless, który wystąpił przed wielkimi AC/DC. Zupełnie zerwała z wizerunkiem słodkiej dziewczynki i nazywana jest "najseksowniejszą dziewczyną rock&rolla". Jej sceniczny wizerunek sprawia, że w wywiadach dostaje dziwne i kłopotliwe pytania.
- "Czy piję krew?". Jasne, jak najbardziej. Tak, piję krew. To tak normalna rzecz, robią to prawie wszyscy [śmiech]. Oj, było naprawdę sporo głupich pytań - zdradziła w wywiadzie dla Onetu.
Była aktorka zdradziła, że aktorstwo jest już poza nią, a swoją muzykę tworzy... głównie w sypialni. "W mojej sypialni powstało mnóstwo materiału. Kiedy pojawiły się sprzyjające okoliczności, odstawiłam aktorstwo. Nie gram już od sześciu lat. Muzyka to całe moje życie. Właściwie wciąż nagrywam w sypialni" mówiła w tym samym wywiadzie.
Taylor Momsen o uzależnieniu
W podcaście "Call Her Daddy" Taylor Momsen wyznała, że w 2017 i 2018 roku wydarzyło się wiele przykrych rzeczy, które na nią wpłynęły. Popadła wtedy w depresję i uzależnienia. "To był gigantyczny cios jeden za drugim, bo te wydarzenia nie dzieliło dużo czasu. Po prostu się wykoleiłam, nie poradziłam sobie z tym dobrze. Bardzo mocno popadłam w uzależnienia i w chmurę depresji, której nie mogłam strząsnąć" - powiedziała.
Wokalistka przyznała, że jej życie było zagrożone, zdecydowała się jednak na to, że musi wyjść z uzależnienia i zacząć żyć naprawdę. "Musiałam podjąć bardzo świadomą decyzję, że albo będę żyć, albo umrę. Musiałam albo zatrzymać wszystko, co robiłam, i poskładać swoje życie, albo to miało mnie zabić. Na szczęście zdecydowałam się iść naprzód, ale to było naprawdę poważne" - mówiła.
Taylor Momsen opowiedziała, że gdy depresja pozwoliła jej na słuchanie muzyki, zaczęła od The Beatles. Dziś odnosi sukcesy ze swoją rockową kapelą.