Trwa ładowanie...
d1opyl3

Zatańcz ze mną

Share
d1opyl3

Amerykanie ostatnio polubili japońskie kino. Po sukcesie horroru "The Ring" przyszła więc kolej na "Zatańcz ze mną" – remake filmu "Dwoje na parkiecie" z 1997 roku. Jednak tym razem twórcom nie udało się zachować ducha oryginału.

Żonaty prawnik John Clark (Richard Gere) codziennie mija te same stacje metra wracając z pracy do domu. Pewnego dnia zauważa w jednym z okien samotną tancerkę (Jennifer Lopez)
. Urzeczony jej urodą postanawia zapisać się na kurs tańca. Wkrótce odkrywa, że aby tańczyć, nie wystarczy znać podstawowe kroki.

Jak wiadomo, do tańca trzeba dwojga, ale tym razem aktorzy zostali wyjątkowo źle dobrani. Czy to wina lalusiowatego Richarda Gere'a, czy też drętwej Jennifer Lopez, a może wyjątkowo banalnego scenariusza, w każdym razie widza, który oczekuje, że zobaczy na ekranie, jak taniec wyzwala z tych dwojga skrywane w głębi duszy emocje, czeka bolesny zawód. Wszystko jest tu bowiem starannie wykalkulowane, zarówno układy choreograficzne jak i uczucia. To smutne, ale w filmie o tańcu zabrakło tego, co najważniejsze - prawdziwej pasji.

d1opyl3

Scenariusz także pozostawia wiele do życzenia. Samotna tancerka i mężczyzna w kwiecie wieku, któremu ciągle w życiu czegoś brakuje, to raczej temat na telenowelę niż film pełnometrażowy. Twórcy sprowadzili bowiem taniec do roli podrzędnej. Służy on raczej temu, by pokazać jak to zagubiony mąż wraca na łono rodziny. Zamiast dramatu o kryzysie mężczyzny wieku średniego, który na nowo odkrywa sens życia, wyszedł więc z tego ckliwy melodramat o tym, że taniec to jedyny bezpieczny sposób na to, by wyrazić siebie i jednocześnie nie zniszczyć małżeństwa.

Jennifer Lopez z Richardem Gere stanowią ładną parę na ekranie i z gracją wykonują najbardziej skomplikowane ewolucje taneczne, nie wystarczyło to jednak, aby powstał dobry film.

d1opyl3

Podziel się opinią

Share
d1opyl3
d1opyl3