Zbawienny kask Hugha Jackmana
Hugh Jackman ledwie uszedł z życiem podczas pracy na planie filmu "Australia".
W czasie przygotowań do zdjęć aktor musiał pracować z narowistymi końmi. Nad bezpieczeństwem jego oraz reszty obsady czuwał specjalny opiekun, którego roztropność okazała się być zbawienna w krytycznym momencie.
- W sześć miesięcy po rozpoczęciu szkolenia przyprowadzili narowistego konia - wspomina Jackman. - Na planie był specjalista od bezpieczeństwa. Przyszedł z kaskiem motocyklowym i ochronną kamizelką. Mówił, "Proszę, załóż to, proszę. Dla bezpieczeństwa".
- Wszyscy jeźdźcy kpili sobie, ale niechętnie założyłem wszystko na siebie - ciągnie aktor. - Kiedy ściągnąłem wodze, koń rzucił głową i uderzył w kask. Spadłem i wylądowałem na plecach. Nie mogłem się ruszyć przez 5 minut. Jestem pewien, że gdyby nie kask, byłbym już martwy.
Jeździeckie wyczyny Hugh Jackmana w obrazie "Australia" będziemy mogli podziwiać od 26 grudnia 2008 roku.