Szymon jest nieźle sytuowanym lekarzem. Sześćdziesiąte urodziny ojca to moment, w którym postanawia na chwilę zwolnić i zastanowić się nad sobą i swoim życiem. Ma przeczucie nieuchronności „totalnej katastrofy, jeśli nic się nie zmieni”. Myśli o widmie nadciągającej łysiny, dziewczynie, z którą mieszka, ale której nie kocha, mimo, że mógłby.