Populizm, rasizm i fatalne kino. Oto "Citizen Vigilante" [Recenzja]
"Citizen Vigilante" to grafomania od czołowego mitomana. Reżyser Uwe Boll postanowił obdarować widzów prawdą objawioną, sugerując, że wszystkie problemy tego świata to imigranci i wszechobecne "lewactwo". Efekt? Dostaliśmy prymitywny film, który nigdy nie powinien był powstać.