Agata Turkot dla WP: "Kiedy dzieje się przemoc, to powinna nas poruszać"

Agata Turkot wcieliła się w ofiarę przemocy domowej w filmie "Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego. Na jej prośbę zrezygnowano z koordynatorów intymności w scenach brutalnych gwałtów. W rozmowie z Wirtualną Polską aktorka broni filmu, który przez niektórych odbierany jest jako "torture porn".

Agata Turkot w filmie "Dom dobry"Agata Turkot w filmie "Dom dobry"
Źródło zdjęć: © kadr z filmu
Karolina Stankiewicz

Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski: Tomasz Schuchardt powiedział, że zagrał rolę przemocowca w "Domu dobrym", bo ktoś musiał. Jak było w twoim przypadku?

Agata Turkot: Po przeczytaniu scenariusza pomyślałam, że ten film po prostu musi powstać. Teraz, z perspektywy czasu myślę, że nie zdawałam sobie do końca sprawy, jak wielkie to będzie wyzwanie, ale myślę też, że aktor jest między innymi po to, by opowiadać o rzeczach, które go dotykają. Marzeniem każdego aktora jest zmierzenie się z tak dużą rolą, więc mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa, że miałam możliwość stworzyć tak złożoną postać, jaką jest Gośka. Poza tym praca z Wojtkiem Smarzowskim była też spełnieniem mojego marzenia – uważam go za wybitnego twórcę i współpraca z nim jest bez wątpienia czymś wyjątkowym.

"Dom dobry" - nowy zwiastun filmu Wojciecha Smarzowskiego

Pracowałaś z nim wcześniej przy "Weselu". Jak zareagowałaś, gdy przeczytałaś scenariusz i wiedziałaś już, co cię czeka na planie?

Przyznam, że na początku trochę się przestraszyłam. Moja wyobraźnia od razu prowadziła mnie do najbardziej poruszających scen. Czytając scenariusz, widziałam swoją twarz w każdej z nich. To nie było łatwe, ale podzieliłam się swoimi obawami z Wojtkiem i on mnie uspokoił. Sceny przemocy w scenariuszu były bardzo rozbudowane i wyraziste, ale Wojtek wytłumaczył mi, że ma na nie bardzo konkretny pomysł.

Ale w filmie wygląda to inaczej.

Tak, dostajemy krótkie, kilkusekundowe fragmenty. Natomiast na planie graliśmy pełne sceny, żeby Wojtek mógł zdecydować, które momenty są najważniejsze. Kamera skupiała się głównie na twarzy mojej bohaterki. Wiedziałam, że jeśli robić takie sceny, to tylko z Wojtkiem, bo czuję się przy nim bezpiecznie i wiem, że jeśli decyduje się pokazać pewne sytuacje mocniej, to jest to przez niego dobrze przemyślane i takie sceny bez wątpienia pełnią konkretną funkcję. Wszystko, co można zobaczyć w filmie, jest efektem głębokiej analizy i konsultacji, także z osobami, które przemocy doświadczyły.

Agata Turkot
Agata Turkot © Materiały prasowe | Łukasz Saturczak

Czy był na planie koordynator intymności?

Nie mieliśmy koordynatorów na moją prośbę. Chciałam uniknąć dodatkowego napięcia. Wiedziałam, że z Wojtkiem i Tomkiem czuję się bezpiecznie. Na planie było niewiele osób, panowała cisza i skupienie. Tworzyliśmy sterylne, bezpieczne warunki, a sceny kręciliśmy w jednym lub dwóch dublach. Chodziło o to, żeby je zarejestrować, a nie epatować przemocą.

Ale wiele osób twierdzi, że w tym filmie jest za dużo przemocy.

Rozumiem różne opinie, ale zarzut o "torture porn", jaki się pojawił, jest dla mnie nieadekwatny. Jak już wspomniałam wyżej, wszystkie historie wydarzyły się naprawdę, a kobiety, z którymi rozmawiamy, mówią, że to nie jest przesada i nadużycie. Taki zarzut godzi w osoby doświadczające przemocy, podważa ich historie i jest szkodliwy. Wszyscy wiedzą, jaki styl ma Smarzol i że jeśli stworzy film o przemocy domowej, to można się spodziewać uczciwości w podejściu do podjętego tematu. Tak wszyscy do tego podeszliśmy, żeby być jak najbliżej życia i historii, jakie przed wejściem na plan poznaliśmy. Te sceny niewątpliwie stwarzają dyskomfort, ale tak też powinno być w codziennym życiu - kiedy dzieje się przemoc, to powinna nas poruszać, a nie być częścią strefy komfortu, w której trudno o jakąkolwiek reakcję.

Zwłaszcza w kontekście przemocy domowej, od której na co dzień dość łatwo odwracamy głowy.

Dokładnie. Ignorujemy krzyki sąsiadów, uważamy, że to nie jest nasza sprawa. Tymczasem ten film zmusza widza do konfrontacji. To nie jest kino rozrywkowe – nie daje przyjemności w takim prostym rozumieniu, ale pobudza do refleksji i nie zostawia obojętnym. I dzięki temu działa. Warto też zauważyć, że większość kobiet, z którymi rozmawiałam, docenia wartość filmu, a krytyka i zarzuty o epatowanie przemocą, pojawiają się głównie ze strony mężczyzn.

Czy rozmawiałaś z kobietami, które doświadczyły przemocy domowej?

Tak, spotykałam się z nimi i dostałam ciche przyzwolenie, by być rzeczniczką ich problemu. Część z nich czytała scenariusz i nikt nie powiedział, że coś jest przesadą albo jakimś nadużyciem. Były poruszone, że ktoś chce ich historię opowiedzieć i robi to w sposób uczciwy i wierny wobec ich dramatycznych doświadczeń. Myślę, że ten film jest dla nich także ważny z tego powodu, że w naszym systemie udowodnienie swojej krzywdy, szczególnie kiedy się jest kobietą, jest bardzo trudne i bywa upokarzające.

Agata Turkot
Agata Turkot © Materiały prasowe | Beata Mackiewicz

Filmy Wojtka Smarzowskiego są odbierane bardzo różnie. Jeśli "Dom dobry" dostanie mieszane recenzje i nie zdobędzie nagród, co będzie dla ciebie miarą sukcesu?

Sukcesem będzie rozpoczęcie realnej, publicznej dyskusji na temat przemocy domowej. Filmy Wojtka mają wierną publiczność, której zależy na przeżyciu czegoś ważnego. Dlatego też sukcesem będzie to, jak ludzie zaczną o problemie domowej przemocy ze sobą rozmawiać, temat będzie podejmowany w mediach, a to doprowadzi choćby do minimalnych zmian, np. wsparcia dla organizacji pomagających ofiarom. Recenzje filmu – zarówno krytyków jak i widzów – są naprawdę dobre, ale nie nagrody czy recenzje, lecz realny wpływ na społeczeństwo jest najistotniejszy, w tym widzę największą siłę kina, jakie proponuje od lat Wojtek Smarzowski.

Rozmawiała Karolina Stankiewicz, dziennikarka Wirtualnej Polski

Szukasz pomocy? Jeśli doświadczasz przemocy domowej lub seksualnej, pamiętaj – nie jesteś sama. Możesz uzyskać wsparcie bezpłatnie i anonimowo. Całodobowy telefon zaufania Niebieska Linia działa pod numerem 800 120 002. Pomoc psychologiczną, prawną i socjalną oferuje również Fundacja Feminoteka, od poniedziałku do piątku w godzinach 11:00–19:00 pod numerem 888 88 33 88 oraz pod adresem mailowym pomoc@feminoteka.pl. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia możesz wezwać policję pod numerem 997 lub 112. Pamiętaj – przemoc to przestępstwo.

Wybrane dla Ciebie
Jego ostatni film. "Kocham ten kraj. Dlatego czuję, że mnie zdradzono"
Jego ostatni film. "Kocham ten kraj. Dlatego czuję, że mnie zdradzono"
Katolikom się nie spodoba. Do obejrzenia na własną odpowiedzialność
Katolikom się nie spodoba. Do obejrzenia na własną odpowiedzialność
"Lepszy od ‘Heweliusza’". Takiego przeboju w TVP dawno nie było
"Lepszy od ‘Heweliusza’". Takiego przeboju w TVP dawno nie było
Nowy przebój Netfliksa. Tak dobrego filmu dawno tam nie było
Nowy przebój Netfliksa. Tak dobrego filmu dawno tam nie było
Cameron zmienia plany. "Jeśli to ma być koniec, w porządku"
Cameron zmienia plany. "Jeśli to ma być koniec, w porządku"
Polska w dokumencie BBC. To jedna z najpiękniejszych tras
Polska w dokumencie BBC. To jedna z najpiękniejszych tras
Po sukcesie w Hollywood wszyscy myśleli, że tam zostanie. Najlepiej jej w Polsce
Po sukcesie w Hollywood wszyscy myśleli, że tam zostanie. Najlepiej jej w Polsce
Najpiękniejsza twarz lat 90. W jakim filmie zagrała Agnieszka Maciąg?
Najpiękniejsza twarz lat 90. W jakim filmie zagrała Agnieszka Maciąg?
Czy Jamesa Camerona czeka finansowy cios? "Avatar 3" pod lupą
Czy Jamesa Camerona czeka finansowy cios? "Avatar 3" pod lupą
Milionerzy. Ujawnili majątki gwiazd "Stranger Things"
Milionerzy. Ujawnili majątki gwiazd "Stranger Things"
Kevin Spacey stanie przed sądem. Trzy nowe pozwy
Kevin Spacey stanie przed sądem. Trzy nowe pozwy
"Nadal czuję się winny". Posłał Stallone'a na 2 tygodnie do szpitala
"Nadal czuję się winny". Posłał Stallone'a na 2 tygodnie do szpitala
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟