"Dobry chłopiec". Wolność? Po co nam wolność, mamy przecież rodzinę
Nominowany do Oscara za "Boże ciało" Jan Komasa wykorzystał swoją szansę i zrealizował dwie międzynarodowe koprodukcje z zagraniczną obsadą. Mimo zmiany języka, znanych aktorów w obsadzie i znakomitych producentów, reżyser konsekwentnie realizuje filmy w swoim stylu. "Dobry chłopiec" to osobliwy thriller, który wymyka się schematom i jednoznacznej interpretacji.
W swoim najnowszym filmie zrealizowanym w polsko-brytyjskiej koprodukcji Jan Komasa sięga po gatunek, w którym czuje się najlepiej – thriller. Ale tym razem okrasza go elementami czarnej komedii. Dzięki temu uzyskuje groteskowy efekt, który momentami przypomina "Kła" Yorgosa Lanthimosa.
Głównym bohaterem jest Tommy, młody chłopak, którego ulubioną rozrywką jest ostre imprezowanie i prześladowanie słabszych. Niewiele ponad to się o nim dowiadujemy, bo na początku filmu zostaje porwany, uwięziony i przykuty łańcuchem do sufitu w piwnicy domu na odludziu zamieszkiwanego przez pewną rodzinę - uprzejmego ojca, milczącą matkę pogrążoną w żałobie i uśmiechniętego, miłego chłopca.
Oficjalnie wrogowie, w łóżku kochankowie. Gorące nowości VOD
Początkowo rozpaczliwie szukający ucieczki, agresywny i wulgarny Tommy przekonuje się, że jego oprawcy oczekują od niego, że... nauczy się dobrych manier i zacznie czytać książki. Zachęcony cielesnymi karami, przystaje na ich żądania i powoli pozwala się "wychowywać", a przy okazji dowiaduje się nieco więcej o dziwnej rodzinie. I powoli staje się jej częścią.
"Dobry chłopiec" nie jest tak mroczny jak jego temat. Bo Komasa unika gatunkowych klisz. Tam, gdzie łatwo byłoby wprowadzić grozę, dostajemy czarny humor. Tam, gdzie oczekiwać by można, że Tommy podejmie próbę ucieczki, nie dzieje się nic. A Tommy wcale nie jest przerażoną ofiarą. Dyskutuje, odgraża się, a nawet żartuje z porywaczami. Ci z kolei też wymykają się schematom. Oprócz tego, że stosują okrutne kary, są też troskliwi i mili. A widz łapie się na tym, że niepostrzeżenie przechodzi na ich stronę.
Komasa potrafi świetnie pracować z młodymi aktorami i opowiadać o młodości. Anson Boon (znany ze "Strefy gangsterów") rewelacyjnie wciela się w młodego, okrutnego, beztroskiego chłopaka. A Komasa znakomicie, bez zbędnych dialogów i wątków, potrafi wrzucić nas w jego chaotyczny świat. Pierwsze sceny ostrego melanżu mówią nam o tym bohaterze niemal wszystko. Więcej o nim, o jego brutalności i zamiłowaniu do dręczenia słabszych, dowiadujemy się z fragmentów TikTokowych nagrań, które ogląda już będąc uwięzionym w piwnicy.
Świetni są też Stephen Graham (gwiazdor "Dojrzewania") w roli porywacza i Andrea Riseborough jako pogrążona w apatii matka. Gdy między tymi bohaterami dochodzi do tarć i zmian na pozycji władzy, napięcie jest niemal nie do wytrzymania. A to wszystko odbywa się znów bez zbędnych dialogów.
DOBRY CHŁOPIEC | Oficjalny zwiastun | Kino Świat
Na temat bohaterów nie dowiadujemy się wszystkiego. Bo to nie ich motywacje czy odpowiedzi na fabularne znaki zapytania są tu najważniejsze. "Dobry chłopiec" poprzez swoją groteskowość staje się metaforą relacji międzyludzkich, zależności między wychowaniem a kontrolą, miłością a władzą. A najważniejsze zdaje się tu postawienie pytania, ile jesteśmy w stanie poświęcić dla akceptacji i poczucia przynależności. I czy człowiek uwikłany w przeróżne relacje i zależności w ogóle może być wolny?
"Dobry chłopiec" trafi na ekrany polskich kin 6 marca.