Finansowa porażka desperacko szuka widzów. "Melania" na VOD
Po spektakularnej klapie finansowej w kinach i fali miażdżących recenzji dokument "Melania" trafia na Amazon Prime Video. Najdroższa produkcja o pierwszej damie USA niesie za sobą bagaż oskarżeń o polityczny lobbing, powrót skompromitowanego reżysera i bojkot ze strony branży muzycznej.
Film dokumentalny "Melania" w reżyserii Bretta Ratnera trafi na platformę Amazon Prime Video 9 marca. Nastąpi to po ponad miesiącu od kinowej premiery. Produkcja Amazon MGM Studios ukazuje 20 dni poprzedzających drugą inaugurację prezydencką Donalda Trumpa. Dokument miał w założeniu ukazać kulisy życia pierwszej damy i jej przygotowania do powrotu do Waszyngtonu, jednak szybko stał się obiektem szerokich dyskusji i kontrowersji.
Film zaliczył mocne otwarcie w amerykańskich kinach, gdzie zarobił 7 mln dol. w pierwszy weekend (głównie dzięki mobilizacji republikańskich wyborców). Jego popularność błyskawicznie spadła. Całkowite globalne wpływy wyniosły 16,6 mln dol., z czego rynki międzynarodowe wygenerowały zaledwie ułamek tej kwoty. Dokument z powodu braku zainteresowania szybko znikał z repertuarów, a w niektórych krajach całkowicie zrezygnowano z jego dystrybucji.
Hollywood kontra Trump
Dokument "Melania" na Prime Video
Produkcja przeszła do historii jako jeden z najdroższych dokumentów wszech czasów. Łączny budżet sięgnął 75 mln dol. (40 mln dol. za same prawa i 35 mln dol. na marketing). Amazon w obliczu finansowej klapy w kinach liczy na zwrot kosztów poprzez nowe subskrypcje Prime i reklamy. Branżowi analitycy spekulują jednak, że tak potężna inwestycja firmy Jeffa Bezosa mogła mieć podłoże polityczne, mające na celu ocieplenie relacji z administracją Trumpa.
Krytycy niemal jednogłośnie zmiażdżyli "Melanię", nazywając film nudnym i sztucznym "projektem próżności". Recenzenci zarzucili twórcom, że obraz jest w rzeczywistości wygładzonym materiałem promocyjnym i laurką dla pierwszej damy, a nie obiektywnym reportażem. Zwracano uwagę na wyreżyserowane sceny i brak jakiejkolwiek głębi ukrytej pod pełnymi patosu deklaracjami.
Projektowi od samego początku towarzyszyły poważne kontrowersje. Duże emocje wzbudziło zatrudnienie na stanowisku reżysera Bretta Ratnera, który wraca do branży po wieloletniej przerwie spowodowanej oskarżeniami o nadużycia seksualne. Dodatkowo twórcy musieli zmierzyć się z bojkotem ze strony branży muzycznej. Artyści tacy jak Jonny Greenwood czy Paul Thomas Anderson potępili użycie swoich utworów, a legendy pokroju Grace Jones, Guns N' Roses czy spadkobiercy Prince'a zablokowali wykorzystanie swojej muzyki ze względów politycznych.