"Franz Kafka" poza oscarową shortlistą. Holland: zrobiliśmy wszystko, co się dało
Duże szanse na Oscary mają w tym roku filmy docenione wcześniej w Cannes - Agnieszka Holland komentuje oscarowe shortlisty.
Od wtorku rywalizacja o Oscary, najważniejsze nagrody filmowe świata, weszła na nowy poziom - Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła shortlisty filmów w poszczególnych kategoriach, zawężając konkurencję do wybranych tytułów.
Nie ma zaskoczeń
Wirtualna Polska poprosiła o komentarz do tej selekcji reżyserkę Agnieszkę Holland.
- Powiem szczerze, że nic mnie specjalnie nie zaskoczyło, jeśli chodzi o to wstępne zestawienie - komentowała artystka. - Cieszę się, oczywiście, że na liście pojawia się kilka polskich nazwisk: docenienie młodego pokolenia zawsze mnie raduje, a to, że praca Łukasza Żala zostanie dostrzeżona, od początku było dla mnie niemal oczywiste.
Najlepsze filmy na święta
"Franz Kafka" poza rywalizacją
Holland odniosła się także do tego, że - wbrew oczekiwaniom i nadziejom - jej najnowsze dzieło, biograficzna opowieść "Franz Kafka", nie znalazło się w zestawieniu.
- Jeśli chodzi o mój film… No cóż, przygotowaliśmy dużą akcję promocyjną w Stanach, więc nic więcej nie można już było zrobić - tłumaczyła. - Zasady oscarowej rywalizacji są takie, że nigdy nie można być pewnym rezultatów: kiedy na filmy głosuje kilkaset osób, wystarczy kilka, żeby zadecydować o losie danego tytułu. Tak już bywało. Wiedzieliśmy, że mamy szanse, ale pewności nie było.
Holland oceniła też amerykański odbiór jej najnowszego filmu.
- Reakcje po projekcjach były raczej dobre - mówiła. - Choć wiedzieliśmy od początku, że ten film mocno polaryzuje publiczność. Z jednej strony pojawiają się jego zajadli wielbiciele i wielbicielki, potrafiący chodzić na to do kina po kilka razy. Z drugiej - osoby, które twierdzą, że w ogóle nie rozumieją tej konwencji i tego pomysłu. Było nie było, jest to jednak eksperyment. Mam wrażenie, że w Ameryce tych drugich reakcji jest więcej.
Cannes wyznacza trend
Analizując dla Wirtualnej Polski opublikowane właśnie listy filmów, Holland zauważyła znamienną zależność.
- Wydaje mi się, że najważniejszym kluczem do tegorocznych rozstrzygnięć jest werdykt festiwalu z Cannes - oceniła artystka. - Bardzo dużo filmów z tego zestawienia zrobiło tam furorę, a przynajmniej zebrało dobre opinie.
Reżyserka dała się też namówić na próbę przewidzenia, które filmy z shortlist mają największe szanse na Oscary.
- Mam wrażenie, że w ścisłej czołówce znajdą się m.in.: "Sirat" - mój osobisty faworyt - wymieniała Holland. - "Wartość sentymentalna" - typowy film "pod nagrody", "Głos Hind Rajab", koreański "No Other Choice" i "To był zwykły przypadek". To między nimi rozegra się walka o najważniejsze nagrody.