James Cameron prostuje opowieść Matta Damona o "Avatarze" i "10 proc. zysków"
James Cameron w rozmowie z "The Hollywood Reporter" zaprzeczył, że Matt Damon miał ofertę zagrania Jake’a Sully’ego i udziału w zyskach "Avatara". Reżyser podkreślił, że chodziło o konflikt terminów, a nie o odrzuconą propozycję.
James Cameron, przygotowujący premierę trzeciej części serii, wyjaśnił, że Matt Damon nie otrzymał formalnej propozycji roli Jake’a Sully’ego. Według reżysera, aktor rzeczywiście rozmawiał z nim telefonicznie o "Avatarze", ale był związany kolejnym filmem o Jasonie Bournie.
Cameron zaznaczył, że rozmowy nigdy nie weszły na poziom omawiania szczegółów. - On nigdy nie dostał oferty. Nie pamiętam, czy wysłałem mu scenariusz. Nie sądzę – powiedział. Jak dodał, nie ustalano postaci, warunków ani udziału w zyskach, bo decydujący był brak dostępności aktora.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
W medialnych wypowiedziach Damon twierdził, że reżyser proponował mu "10 procent" zysków. Cameron wskazał, że aktor wywnioskował to z faktu, że filmowiec ma 10 proc. udziału w przychodach swoich produkcji. - Gdyby to miało być warunkiem, do współpracy i tak by nie doszło. Uwierzcie mi – skomentował.
Reżyser stonował też wymiar rzekomej "straconej fortuny". - Matt, wszystko w porządku, niczego nie przegapiłeś – dodał, podkreślając, że Damon "może przestać się zadręczać". Jednocześnie wyraził szacunek dla aktora za bezpośredni kontakt w sprawie kolizji terminów i chęć pracy w przyszłości.
Damon wcześniej mówił o tym, że najbardziej żałuje tego, że nie zagrał w "Avatarze". W wywiadach wspominał, że słyszał od Camerona: - Nie potrzebuję nazwiska, jeśli nie weźmiesz roli, dam ją nieznanemu aktorowi, ale jeśli ją weźmiesz, dostaniesz 10 procent. - Teraz Cameron temu przeczy.
"Avatar" z 2009 r. zarobił ok. 2,9 mld dol. i wciąż uchodzi za najlepiej zarabiający film w historii. W obsadzie byli m.in. Sam Worthington, Zoe Saldana, Stephen Lang, Michelle Rodriguez i Sigourney Weaver. Najnowsza część, "Avatar: Ogień i popiół", z budżetem ponad 400 mln dol., trafia do kin 19 grudnia, a kolejne sequele planowane są na 2029 r. i 2031 r.