Jodie Foster po latach o "Taksówkarzu". Mówi wprost o sugestywnych scenach kręconych, gdy była dzieckiem
Miała zaledwie 12 lat, gdy zagrała jedną z najbardziej kontrowersyjnych ról w historii kina. Dziś Jodie Foster wraca do planu "Taksówkarza" Martina Scorsese i otwarcie mówi o seksualnie sugestywnych dialogach i sytuacjach, z którymi musiała się mierzyć jako nieletnia aktorka. Podkreśla jednak, że sceny uznawane w latach 70. za śmiałe, dziś za takie by nie uchodziły.
Jodie Foster miała 12 lat, gdy wcieliła się w Iris - nieletnią prostytutkę w kultowym filmie Martina Scorsese z 1976 roku "Taksówkarz". Produkcja od dekad uznawana jest za jedno z najważniejszych dzieł amerykańskiego kina, ale sama rola od początku budziła ogromne kontrowersje.
W jednym z ostatnich wywiadów aktorka przyznała, że choć nie brała udziału w żadnych scenach fizycznie nieodpowiednich, na planie pojawiały się dialogi i sytuacje o wyraźnie seksualnym podtekście.
Timothée Chalamet ma Hollywood u stóp. Jak dotarł na szczyt?
Foster podkreśliła jednak, że te sceny nie były "aż tak sugestywne". - Rada Edukacji zaczęła mieć zastrzeżenia do pomysłu, by młodzi ludzie odgrywali bardziej dorosłe role. Obawiali się, że w jakiś sposób, no wiesz, grając te postacie, będziemy zdezorientowani co do siebie i tego, kim jesteśmy - opowiadała aktorka.
Produkcja zatrudniła prawnika i doszła do porozumienia z Radą Edukacji. - Częścią umowy, którą z nimi zawarliśmy, było to, że jeśli pojawią się jakieś sceny z podtekstem seksualnym, to zatrudnimy kogoś innego - mówiła Foster. - A moja mama powiedziała wtedy: "Słuchajcie, jej siostra może przyjechać do Nowego Jorku na lato. Ma ponad 18 lat i mniej więcej taki sam rozmiar". I tak też się stało.
Wspominając sceny, w których zagrała jej siostra, Jodie Foster uznała, że "nie były zbyt sugestywne". - Chyba ściągnęła bluzkę z ramion, prawda? Więc to nic takiego.
Prowadzący rozmowę Conan O'Brien zauważył, że takie sceny można zobaczyć na kanale dla dzieci Nickelodeon.
Za "Taksówkarza" Jodie Foster otrzymała nominację do Oscara jako jedna z najmłodszych aktorek w historii. Film otworzył jej drzwi do wielkiej kariery, ale też na zawsze przypisał do jednej z najbardziej wymagających ról dziecięcych w historii kina.
Foster nawiązała też do swoich doświadczeń z dorastania w branży i faktu, że nigdy nie doświadczyła nadużyć ze strony dorosłych. - Zaczęłam się zastanawiać, jak to się stało, że mnie to ominęło? Były mikroagresje, to spotyka każdą kobietę, ale nie te najgorsze rzeczy - powiedziała.
Po nominacji do Oscara czuła, że ma "pewną władzę", która chroniła ją przed złymi doświadczeniami. - Byłam zbyt niebezpieczna, żeby mnie tknąć - powiedziała.