Konfrontacja z policją. Aktor krzyczał: "Nie ufam wam w ogóle!"
Shia LaBeouf wywołuje ostatnio awanturę za awanturą. Od początku roku policja interweniowała w jego sprawie już dwa razy. Teraz znowu funkcjonariusze pojawili się przed jego domem.
W połowie lutego 2026 r. Shia Labeouf przypomniał o sobie w negatywny sposób. Podczas radosnego święta w Nowym Orleanie aktor terroryzował miasto, co zakończyło się interwencją policji. LaBeouf został aresztowany i oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej. Wcześniej do sieci trafiło nagranie, na którym widać, jak aktor jest bity przed barem przez grupę mężczyzn. Po wyjściu z aresztu Labeouf dalej się awanturował, wywołując kolejne dziwne incydenty w Nowym Orleanie.
Ekran skąpany we krwi. Bestie zapolują na ludzi w ich domach
Wyszło na jaw, że policja musiała interweniować także w jego domu - pojawiły się doniesienia o przemocy względem partnerki. Aktor musiał stanąć przed sądem, który nakazał mu terapię uzależnień.
Na tym afera z aktorem się nie skończyła. Labeouf udzielił przedziwnego wywiadu, w którym wyznał, że nie ma problemu z nadużywaniem alkoholu, a po prostu boi się "dużych gejów". Zaznaczył, że na odwyk nie pójdzie. Niedługo później media donosiły o tym, jak półnagi awanturował się we włoskim hotelu - wszystko oczywiście nagrano.
Teraz znów znalazł się w centrum uwagi po tym, jak w piątek 20 marca przed swoim domem w Nowym Orleanie wymieniał emocjonalne uwagi z policją. Zgodnie z materiałem PageSix, gwiazdor filmu "Transformers" stał na ganku swojego domu, gestykulując do funkcjonariuszy i nazywając się "łatwym celem", wskazując na kamerę monitoringu.
Podczas konfrontacji LaBeouf wydawał się wyjątkowo poruszony. W pewnym momencie uniósł swoją koszulkę, by pokazać nagą klatkę piersiową, a następnie wykonał znak krzyża, patrząc w górę. Kiedy sytuacja stała się bardziej napięta, krzyczał, że "nie ufa władzom w ogóle".
- Nie ufam wam w ogóle! - wznosił okrzyki aktor, zanim zszedł z ganku. Następnie emocje wzięły górę i aktor, krzycząc, wędrował po ulicy, zasłaniając twarz koszulką i głośno płacząc. Policjanci opuścili miejsce zdarzenia, nie zatrzymując tym razem Labeoufa.