Kpił śmiało z Nicki Minaj i Donalda Trumpa. Salwy oklasków
Podczas tegorocznej ceremonii Grammy prowadzący, Trevor Noah, zdobył aplauz publiczności, żartując z przyjaźni Nicki Minaj z Donaldem Trumpem. Temperatura na sali znacząco się podniosła, gdy zaczął mówić o artystce, romansującej od jakiegoś czasu z prawicą.
Na rozdaniu nagród Grammy 2026 Trevor Noah zdecydował się zażartować z obecności Nicki Minaj na politycznej scenie. Podczas swojego monologu prowadzący tegoroczną galę rozdania "muzycznych Oscarów" w pewnym momencie zaczął wyliczać zebrane w sali gwiazdy. Noah stwierdził w pewnym momencie, że "Nicki Minaj nie ma tutaj z nami".
Hollywood kontra Trump
I szybko odpowiedział, nawiązując do niedawnych wydarzeń: "Ona nadal przebywa w Białym Domu z Donaldem Trumpem, omawiając bardzo ważne kwestie".
To odniesienie do niedawnego wystąpienia Minaj na Trump Accounts Summit w Waszyngtonie, gdzie artystka zadeklarowała się jako "największa fanka prezydenta". "Nienawiść czy to, co ludzie mają do powiedzenia, nie wpływa na mnie. Wręcz przeciwnie, motywuje mnie, by wspierać go jeszcze bardziej" - podkreśliła Minaj.
W grudniu Minaj była również gościem na wydarzeniu Turning Point USA, gdzie publicznie chwaliła prezydenta, mówiąc: "Mam najwyższy szacunek i podziw dla naszego prezydenta" oraz dodając, że jego działalność daje ludziom nadzieję.
W ostatnich miesiącach Minaj pozytywnie odniosła się do materiału promującego tzw. SAVE Act - projektu ustawy mającej zapobiegać udziałowi "nielegalnych imigrantów" w życiu politycznym USA. Dla części obserwatorów był to moment graniczny: raperka, która kiedyś potępiała działania ICE, dziś - w ich ocenie - legitymizuje narrację usprawiedliwiającą deportacje i rozbijanie rodzin.
Tymczasem kilka lat temu Nicki Minaj... potępiała politykę Trumpa. W 2018 r. pisała o sobie: że przyjechała do Stanów Zjednoczonych jako pięcioletnie dziecko, nielegalnie, i że nie potrafi wyobrazić sobie strachu dzieci zamykanych w ośrodkach detencyjnych bez opieki rodziny. "Proszę, zatrzymajcie to" - apelowała, opisując grozę i panikę, jakie muszą towarzyszyć takim doświadczeniom. Dziś legitymizuje takie działania amerykańskiej administracji.