Leonardo DiCaprio martwi się o przyszłość kin. "Coraz większe wyzwanie"
Leonardo DiCaprio zastanawia się, czy widzowie "wciąż mają apetyt" na oglądanie filmów w kinach. - Przyciągnięcie ludzi do kin to coraz większe wyzwanie - powiedział.
Leonardo DiCaprio to jeden z tych aktorów, którzy od lat przyciąga publiczność przed ekrany. Ale dziś głośno zastanawia się nad losem kin. W wywiadzie dla "The Times" wskazał na gwałtowne zmiany w branży i niepewność co do nawyków widzów.
Aktor mówił o przejściu na nowe modele dystrybucji filmów. Jego zdaniem dokumenty zniknęły z repertuarów kin, a fabuły dostają krótkie okna i szybko po premierze w kinach trafiają do serwisów streamingowych. Zapytał wprost, czy publiczność wciąż chce oglądać filmy na dużym ekranie.
Filmowe podsumowanie 2025 roku. Które tytuły trzeba obejrzeć?
- To zmienia się w błyskawicznym tempie. Obserwujemy ogromną zmianę. Najpierw dokumenty zniknęły z kin. Teraz fabuły dostają ograniczony czas i ludzie czekają na platformy. Nie wiem. Czy ludzie wciąż mają apetyt? Czy kina staną się silosami, jak kluby jazzowe? - powiedział.
Aktor obawia się też o przyszłość twórców: - Mam tylko nadzieję, że wystarczająco dużo prawdziwych wizjonerów dostanie szanse na unikalne rzeczy, które będzie można zobaczyć w kinach. Ale to się dopiero okaże - dodał.
Leonardo DiCaprio promuje obecnie film "Jedna bitwa po drugiej" Paula Thomasa Andersona, który zarobił ponad 205 mln dol. na świecie. Film zdobył już pierwsze nagrody (Critic's Choice Awards za najlepszy film, reżyserię i scenariusz adaptowany) oraz nominacje (w tym aż 9 do Złotych Globów).
Miesiąc wcześniej DiCaprio mówił dla Deadline, że nadchodzący rok określi kierunek zmian w przemyśle filmowym. - Ten rok wydaje się jednym z najbardziej przełomowych momentów w historii kina. Stoimy w obliczu wyzwania, jakim jest przyszłość kinowego doświadczenia, bardziej niż kiedykolwiek do tej pory. Przyciągnięcie ludzi do kin wydaje się coraz większym wyzwaniem - stwierdził.