Neil Gaiman zaprzecza oskarżeniom o molestowanie. "Całkowicie nieprawdziwe"
Neil Gaiman opublikował na Instagramie długie oświadczenie, w którym stanowczo zaprzeczył zarzutom o molestowanie seksualne. Pisarz określił je jako "całkowicie nieprawdziwe".
Neil Gaiman przerwał milczenie i w mediach społecznościowych odniósł się do oskarżeń o molestowanie, które po raz pierwszy pojawiły się pod koniec 2024 r. W oświadczeniu pisarz podkreślił, że zarzuty stoją w sprzeczności z dowodami.
Gaiman napisał: "Nauczyłem się na własnej skórze, jak skuteczna bywa kampania oszczerstw, więc dla jasności: zarzuty wobec mnie są całkowicie nieprawdziwe. Istnieją e-maile, wiadomości tekstowe i nagrania wideo, które im jednoznacznie przeczą".
Hollywood kontra Trump
W dalszej części wpisu skrytykował część mediów i komentatorów. Według niego powstała "komora pogłosowa", w której lekceważy się rzeczywiste dowody.
Pisarz kontynuował: "Te oskarżenia, zwłaszcza te najbardziej pikantne, były rozpowszechniane i wzmacniane przez ludzi, którzy zdawali się znacznie bardziej zainteresowani oburzeniem i klikami w nagłówki niż tym, czy coś rzeczywiście miało miejsce. (Nie miało)".
Do tej pory co najmniej dziewięć kobiet oskarżyło Gaimana o nadużycia, w tym była niania, która dla niego pracowała, Scarlett Pavlovich. Pavlovich twierdzi, że w lutym 2022 roku została po raz pierwszy zgwałcona przez Gaimana, po tym jak poproszono ją o opiekę nad synem pary na Waiheke. Pozew opisuje również inne przypadki domniemanej przemocy seksualnej, które miały miejsce podczas jej pracy dla byłej pary.
Innymi ofiarami Neila Gaimana miały być kobiety od 18. do 25. roku życia, które pisarz najczęściej poznawał podczas podpisywania swoich książek. Młodym fankom na początku imponował fakt, że zainteresowała się nimi znana osoba, jednak później były przez nią seksualnie wykorzystywane.
65-letni brytyjski pisarz ma na swoim koncie wiele bestsellerowych, wyróżnianych nagrodami powieści (m.in. "Gwiezdny pył", "Amerykańscy bogowie", "Koralina", "Chłopaki Anansiego", "Ocean na końcu drogi"). Jednak największą sławę przyniosła mu seria komiksów "Sandman", na której przed trzema laty Netflix oparł swój serialowy przebój.