"Obrzydliwe". Aktor wściekły na wideo administracji Trumpa
Steve Downes, legendarny głos z serii gier "Halo", ostro potępił klip autorstwa Białego Domu, który przedstawia ataki militarne USA na Iran. Aktor żąda usunięcia swojego głosu z kontrowersyjnego materiału.
Biały Dom wywołał skandal, publikując w mediach społecznościowych klip promujący ataki USA i Izraela na Iran (w ramach operacji "Epicka Furia" i "Ryczący Lew"). Wideo, okraszone hasłem "Sprawiedliwość w amerykańskim stylu" oraz komunikatem o "bezbłędnym zwycięstwie", nie jest dla ludzi o słabych nerwach. Zestawiono w nim prawdziwe nagrania z uderzeń dronów z fragmentami kultowych filmów i gier. Materiał spotkał się z błyskawicznym i ostrym sprzeciwem świata popkultury.
Jako jeden z pierwszych zareagował Steve Downes, aktor użyczający głosu Master Chiefowi z kultowej serii gier "Halo". Downes stanowczo odciął się od materiału, nazywając go "obrzydliwym i niedojrzałym wojennym porno". W swoim oświadczeniu na platformie X napisał: "Nie brałem w tym udziału, nikt się ze mną nie konsultował ani nie popieram wykorzystywania mojego głosu w tym wideo. Żądam, by twórcy [...] natychmiast usunęli mój głos".
Superman poparł ICE? Tak wytłumaczył powody swojej decyzji
Świat popkultury kontra administracja Donalda Trumpa
Do protestu dołączył natychmiast Ben Stiller, reżyser i gwiazdor komedii "Jaja w tropikach". Kadry z tego filmu także bezprawnie włączono do rządowego nagrania obok takich hitów, jak "Top Gun" czy "Braveheart". Aktor stanowczo sprzeciwił się zawłaszczaniu swojej twórczości do celów politycznych. "Hej, wy w Białym Domu, proszę, usuńcie klip z 'Jaj w tropikach'. Nigdy nie daliśmy wam pozwolenia i nie jesteśmy zainteresowani byciem częścią waszej machiny propagandowej. Wojna to nie film" - oświadczył Stiller.
To zaledwie wierzchołek góry lodowej w trwającym konflikcie między artystami a administracją Donalda Trumpa. Twórcy regularnie oskarżają władze o wykorzystywanie swojej własności intelektualnej do promowania kontrowersyjnych działań. Wcześniej oburzenie wyrażał Kenny Loggins (którego hit "Danger Zone" podłożono pod nagrania ataków na amerykańskich demonstrantów), a także gwiazdy pop, takie jak Kesha, Sabrina Carpenter czy Olivia Rodrigo. Ich piosenki były bezprawnie używane m.in. do promowania operacji militarnych czy brutalnych obław antyimigracyjnej agencji ICE.