Pod naporem pytań o politykę. Ethan Hawke próbował wymigać się od odpowiedzi
Ethan Hawke jest teraz w Berlinie, gdzie trwa festiwal filmowy. Na Berlinale podczas konferencji prasowych dziennikarze często pytają o szeroki kontekst społeczny, stanowisko w ważnej sprawie, czy światopogląd. Nie każdemu jest to na rękę.
W atmosferze wojny w Ukrainie wywołanej napaścią Rosji, rosnącego poparcia dla skrajnej prawicy, ruchów antagonizujących mniejszości, kryzysu wywołanego przez niekontrolowane działania ICE i zagrożenia dla demokracji w USA, trudno rozmawiać o światowym kinie w oderwaniu od otaczającej nas rzeczywistości. To, co było zawsze cechą festiwalu Berlinale, teraz nabiera intensywności. Dziennikarze chcą zadawać twórcom i aktorom ważne pytania.
Nie inaczej było podczas spotkania z obsadą filmu "The Weight", gdzie zagrał nominowany w tym roku do Oscara Ethan Hawke. Niemiecki dziennikarz zapytał aktora o zabieranie głosu przez osoby publiczne w obliczu rosnącej fali faszyzmu w Europie i Ameryce. Po chwili wahania Hawke odpowiedział: - No dobrze… ostatnie miejsce, w którym prawdopodobnie chciałbyś szukać duchowych porad, to grupa zmęczonych jet lagiem, pijanych artystów rozmawiających o swoich filmach.
Głośny film Holland ląduje w TVP VOD. Pozycja obowiązkowa?
"Wszystko, co walczy z faszyzmem, popieram w stu procentach"
Odpowiedź aktora wywołała śmiech na sali. On jednak kontynuował w dość pokrętny sposób: - Wierzę w moc kina, w jego zdolność oddziaływania… Wiesz, jak każdej nocy wszyscy śnimy i te sny w pewien sposób nas leczą, przygotowują na kolejny dzień. Mam poczucie, że zbiorowo - cały festiwal, wy wszyscy i my tutaj razem - jesteśmy odpowiedzialni za tworzenie międzynarodowego życia snów. Czym ono jest? Jakie są nasze sny? O czym opowiadamy? O czym myślimy?
Potem wrócił do tematu swojego najnowszego filmu i powiedział, że jednym z powodów, dla których tak bardzo ceni "The Weight", jest to, że opowiada o grupie ludzi, którzy początkowo nie widzą między sobą nic wspólnego, a jednak jednoczą się, by walczyć z instytucjonalną chciwością i złem. - A to jest coś, o co warto walczyć - podkreślił i wrócił do zadanego jemu pytania: - Wszystko, co walczy z faszyzmem, popieram w stu procentach.
W tym roku Berlinale jest pod ostrzałem krytyki po tym, jak zarówno dyrektor festiwalu, jak i kilka zaproszonych gwiazd (Michelle Yeohh, Neil Patrick Harris) odmówili udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące kryzysie w Gazie, czy działań ICE. Rzesza twórców i aktorów (w tym Tilda Swinton i Javier Bardem) podpisała list otwarty do władz festiwalu, by te zajęły jednak stanowisko.
Podczas tej samej konferencji Hawke raz jeszcze został zapytany o kwestie związane z polityką. Odpowiedział: - Ostatnim razem, gdy publicznie mówiłem o tych sprawach, byłem naprawdę zszokowany skalą wrogości, z jaką się to spotkało. Pojawiały się głosy w stylu: "Aktorzy nie powinni wypowiadać się na temat polityki" i podobne. A ja naprawdę uważam, że odpowiedź jest dokładnie odwrotna: każdy powinien to robić. Wszyscy jesteśmy obywatelami świata, każdy z nas ma znaczenie, każdy ma głos i każdy ma prawo się nie zgadzać. To właśnie jest częścią korzyści płynących z życia w wolnym społeczeństwie.
- My po prostu dzielimy się sztuką - powiedział. - Nie jesteśmy jednymi z największych umysłów świata, które próbują sprawić, by planeta żyła w pokoju. Dodał jednak, że priorytetem każdego dorosłego powinno być "dbanie o wszystkie dzieci" oraz "młodych ludzi w naszym życiu i dopilnowanie, by mieli dobry świat".
Na koniec zwrócił się bezpośrednio do dziennikarza: - Mam wrażenie, że w twoim pytaniu jest pewna agenda, nieco inna niż moja. Ale szanuję cię i szanuję to pytanie.