Rebecca Ferguson szczerze o scenach intymnych. "To mnie bardzo rozprasza"
Rebecca Ferguson zaskoczyła szczerością, mówiąc o pracy na planie przy scenach intymnych. Aktorka przyznała, że nie zawsze potrzebuje wsparcia specjalistów, którzy dziś są standardem w branży filmowej. Jak sobie radzi z takimi wyzwaniami?
W ostatnich latach obecność koordynatorów intymności na planach filmowych stała się normą i elementem dbania o komfort aktorów. Nie wszyscy artyści podchodzą jednak do tego rozwiązania z entuzjazmem. Rebecca Ferguson, znana m.in. z "Diuny" i "Peaky Blinders: The Immortal Man", postanowiła opowiedzieć o swoim doświadczeniu i wyjaśnić, dlaczego woli pracować bez ich udziału.
Gwiazda "Przyjaciół" o wizycie w Polsce: "jak cud"
Rebecca Ferguson o intymnych scenach na planie
Aktorka podkreśliła, że rozumie sens wprowadzania takich specjalistów, jednak sama nie zawsze chce z nimi pracować. "Uważam, że to wspaniałe, że mamy koordynatorów intymności i czasami są oni potrzebni" – przyznała. Jednocześnie dodała: "Ale dla mnie to bardzo rozpraszające i sprawia, że czuję się bardzo niekomfortowo, ponieważ mam jasno określone granice i potrafię je wyrazić".
Ferguson zaznaczyła, że woli samodzielnie ustalać zasady z partnerem na planie. Jej zdaniem bezpośrednia rozmowa o potrzebach daje większą swobodę i pozwala zachować naturalność sceny, bez zbędnego napięcia wynikającego z obecności dodatkowej osoby.
Rebecca Ferguson - tak aktorka pracuje nad scenami bliskości
Ferguson opowiedziała również o pracy nad filmem "Peaky Blinders: The Immortal Man", gdzie partnerował jej Cillian Murphy. Jak zdradziła, przed zdjęciami postanowiła dokładnie przygotować się do wspólnych scen. "Zadzwoniłam do Cilliana i zapytałam, jak chciałby pracować" – wspominała. Z przymrużeniem oka dodała też: "Przeanalizowałam twoje sceny intymne…", na co aktor odpowiedział: "To naprawdę dziwne i krępujące".
Ferguson tłumaczyła jednak swoje podejście: "To nie jest zwykła scena seksu… To moment uwolnienia. To moment bliskości, w którym jest pewna magia". Jej słowa pokazują, że traktuje takie sceny jako ważny element budowania emocji i autentyczności historii.