"Porady na zdrady": Porady na banały [RECENZJA]
„Porady na zdrady” ogląda się bez większego bólu i niecierpliwego przebierania nogami w oczekiwaniu na koniec seansu. Kiedy on wreszcie nadejdzie okaże się jednak niestety, że nie ma większego znaczenia, co właśnie zobaczyliśmy. To największa przykrość. I nachalny product placement.