"Squid game" dla influencerów. Jedna willa, 50 celebrytów i ten biedny widz
Zadawaliście sobie pytanie, co się będzie dziać, gdy zamknie się w jednym domu i zaprosi do gry 50 polskich influencerów? Na pewno nie, ale na Prime Video można oglądać nowe reality-show, gdzie obok Gulczasa z "Big Brothera" rywalizuje Josie z "Love island". Czegoś takiego nasze oczy jeszcze nie widziały.
Zaczyna się tak absurdalnie, że trudno zachować powagę. Głos zmieniony w syntezatorze opowiada o tym, że zaprosił do gry 50 polskich celebrytów i influencerów, by walczyli o nagrodę. Nie dla siebie, tylko dla jednego ze swoich obserwatorów. Następnie pod zamek usytuowany w niepoprawnie ładnych okolicznościach zjeżdża się kwiat polskiego internetu.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Serialowe premiery 2025 - na te tytuły czekamy najbardziej!
Nowe "The 50" na Prime Video
I tu już na wstępne ostrzeżenie dla ludzi po 30. - większość uczestników "The 50" naprawdę jest znana w sieci, tylko ich target to znacznie młodsi odbiorcy. Takie życie, taki los i taka masowa kultura, która dziś z każdej osoby jest w stanie stworzyć gwiazdę sieci. Tak więc wśród uczestników "The 50" można zobaczyć osoby znane z polsatowskiego "Love island", tvnowskiego "Projekt Lady" czy netfliksowego "Love Never Lies". Tu pojawia się pierwszy mankament - uczestników jest tak wielu, że nie da się ich wszystkich przedstawić i wyjaśnić widzom, z kim mają do czynienia. Produkcja z góry więc zakłada, że znamy całą inluencerską scenę. Dla późnych millenialsów na pewno rozpoznawalni będą: Gulczas i Manuela z "Big Brothera", Artur Szpilka ze swoją partnerką, Justyna Gradek i Laluna, nie mogło zabraknąć Marianny Schreiber.
Ta ostatnia już w drugim odcinku, w trochę nienaturalnym momencie, który musiała wymusić obecność kamer, zaczyna dzielić się swoimi poglądami dotyczącymi... homoseksualizmu. Zwykła scenka przy stole przeradza się w dyskusję z Marianną, która dowiaduje się, że kilku uczestników programu ma partnera czy partnerkę tej samej płci, po czym dostajemy setkę z Marianną, która mówi o złej drodze i prawdziwych wartościach. Ale w "The 50" szybkiej kontry nie brakuje, bo w show, w którym można obserwować też znane drag queen i bohaterów społeczności LGBT+ nikt wypowiedzi Marianny nie przemilczy. Zresztą "dram" tam nie brakuje.
Partnerka Artura Szpilki prosi go, by nie pił więcej alkoholu, gwiazdki mają do siebie pretensje o to, że jedna nie była na ślubie drugiej, ktoś na kogoś źle spojrzy itd.
50-tka uczestników staje przed różnymi zadaniami. W pierwszym odcinku na specjalnej arenie usypanej piaskiem mają tańczyć w parach, w takt przygrywanej na żywo na fortepianie muzyki. Kto się poruszy, ten odpada. Czy to nie przypomina pewnego międzynarodowego hitu pewnej znanej platformy? To zostawiamy bez odpowiedzi. Bo choć uczestnikom "The 50" nie dzieje się żadna krzywda, to łez i frustracji nie brakuje.
W innym zadaniu zostają podzieleni na dwa zespoły, po czym muszą... rzucać piłeczkami w jedną dużą, by przeskoczyła na pole przeciwnika. Poziom skomplikowania tych gier nie jest, dyplomatycznie mówiąc, wysoki. Marianna musi np. zagrać z jednym z pilnujących uczestników tajemniczych strażników w zwierzęcej masce w... bierki, by wygrać dodatkowe pieniądze do puli. To drugi mankament tej produkcji - emocji związanych z rozgrywkami influencerów tu nie ma.
Pod względem skomplikowania gier zdecydowanie "The 50" nie wyróżnia się na tle "Azja Express" czy "The Traitors". Ale może nie dla inteligentnych gier tworzy się takie programy? Wydaje się, że w "The 50" cel jest inny - można niczym National Geographic pooglądać polskich influencerów, którzy muszą pokazać się przed kamerami i w bardzo osobliwej grupie. Czy o to chodziło uczestnikom? Byli tego świadomi? To jakiś metapoziom abstrakcji, w którym ludzie, którym popularność przyniosły reality-show, piszą się na kolejne, by widzowie mieli tanią pożywkę.
Dla fanów reality show to może być dobra rozrywka po całym dniu pracy. Chociaż można mieć pewne wątpliwości co do jakości pomysłów, zwrotów akcji jak z reality, które są na rynku od lat, małej kreatywności show. A przede wszystkim można zwątpić w ludzi, których się obserwuje w sieci. Bo do "The 50" dołączyli też influencerzy, którzy do tej pory cieszyli się całkiem niezłą opinią w mediach społecznościowych. Po co im była taka - momentami żałosna - zabawa? Dla wielu widzów może być to ciężka przeprawa przez obcą cywilizację, która knuje, plotkuje, obmawia, dzieli się swoimi poglądami przed kamerami, a wszystko to w imię wygranej "dla dobra" któregoś z obserwatorów.
Magda Drozdek, dziennikarka Wirtualnej Polski
"Polskie Emmy" rozdane. Kto wygrał w plebiscycie Top Seriale 2025? Nowe "Studio", które trochę dzieli, trochę bawi, a na pewno przyprawia o ciarki żenady. Fenomenalne "Dojrzewanie", o którym nie da się zapomnieć i grube miliony na "The Electric State". O tym w nowym Clickbaicie. Znajdź nas na Spotify, Apple Podcasts, YouTube, w Audiotece czy Open FM. Możesz też posłuchać poniżej: