Sydney Sweeney o "Pomocy domowej". "Siedzisz na krawędzi fotela"
- Po raz pierwszy poczułam, że mam bohaterkę, która wie, kim jest - mówi Sydney Sweeney. Aktorka, która ostatnio budzi ogromne emocje, opowiada o swoim nowym, szalonym filmie - "Pomocy domowej".
Sydney Sweeney wraca na ekrany kin. Po kilku finansowych klapach szansę na odkupienie w branży daje jej premiera "Pomocy finansowej". To film, o którym będzie głośno.
O czym opowiada "Pomoc domowa"? Millie (Sweeney) zatrudnia się jako pomoc domowa w wielkim domu bogatego małżeństwa Winchesterów. Sprząta, gotuje, odbiera, a wolne chwile spędza samotnie w małym pokoju na poddaszu. Choć zachowania domowników zaczynają budzić jej coraz większy niepokój, stara się to ignorować. Desperacko potrzebuje pieniędzy i dachu nad głową. Gdy pewnego dnia odkryje skrywany za grubymi murami posiadłości sekret Winchesterów, zrozumie, że znalazła się w obliczu śmiertelnego zagrożenia.
- Opisałabym "Pomoc domową" jako thriller psychologiczny. O podstępie, zaufaniu i miłości. Millie chce zacząć wszystko od nowa, a odkrywa mroczne, rodzinne sekrety. Uważam, że powieść Freidy "Pomoc domowa" przemawia do wielu ludzi, ponieważ łatwo można utożsamić się z bohaterami, ale też odnosi się do lęków, które są w nas. Czytelnik siedzi na krawędzi fotela, dopóki nie dokończy tej książki - mówi Sydney w wywiadzie, odnosząc się do popularnej książki, na podstawie której powstał scenariusz filmu.
- Przyciągnęła mnie postać Millie, bo po raz pierwszy poczułam, że mam bohaterkę, która wie, kim jest. Potem przechodzi transformację i szaloną, życiową podróż. A ta jest bardzo interesująca. Millie jest osobą, która walczy z przeciwnościami losu. Musi się skonfrontować ze swoją przeszłością i dotrzeć do prawdy, która może być przerażająca - opowiada aktorka o swojej roli.
W filmie partnerują jej Amanda Seyfried, Brandon Sklenar i Michele Morrone, którego świat poznał dzięki erotykowi "365 dni". Największe wrażenie na Sydney zrobił jednak nie przystojny Włoch, a Amanda, bohaterka wielu hitów millenialsów.
- Czuję się teraz jak w jakimś surrealistycznym świecie, pracując z nią, kręcąc wspólne sceny. Nie wierzę, że to się dzieje. Jest fenomenalna. Wnosi ogromny wkład w każdą scenę. Każde ujęcie jest kompletnie inne - komentuje. Posłuchajcie, o czym jeszcze opowiada.