"To szczególnie krzywdzące". Wnuk lekarki krytykuje serial Netfliksa
"Największą krzywdą, jaką można zrobić drugiemu człowiekowi, jest wymazanie go z pamięci" - pisze wnuk profesor Bożeny Hager-Małeckiej, która pomagała ratować śląskie dzieci z epidemii ołowicy. Postać tę mocno zmieniono w "Ołowianych dzieciach".
"Ołowiane dzieci" to numer 1 Netfliksa i nic dziwnego - to serial, który opowiada o szokujących wydarzeniach z lat 70. Lekarka z rejonowej przychodni w Szopienicach - Jolanta Wadowska-Król - odkryła u swoich pacjentów szereg objawów, które wskazywały na zatrucie ołowiem. Dzięki jej odwadze i determinacji udało się ocalić tysiące śląskich dzieci, które żyły w biednej dzielnicy systematycznie zatruwanej przez pobliską hutę. W serialu Netfliksa zobaczycie ze szczegółami, jak wyglądała praca Wadowskiej-Król, której pomagała m.in. Wiesława Wilczek (w tej roli świetna Kinga Preis).
Zainspirowała rolę Joanny Kulig. Kim była dr Wadowska-Król?
W serialu Wadowska-Król konsultuje się z profesor Krystyną Beger (w tej roli Agata Kulesza). To postać w dużej mierze fikcyjna - ma kontakty u wysoko postawionych urzędników państwowych, na początku nie bardzo wierzy w epidemię, potem próbuje pomóc na tyle, na ile może, by nie stracić stanowiska w szpitalu.
W rzeczywistości trzecią kobietą, która pomagała ratować życie dzieci była profesor Bożena Hager-Małecka, która dostała liczne odznaczenia za swoje zasługi dla Polski, w tym m.in. Złoty Krzyż Zasług. W 1974 r. wraz z Wadowską-Król odkryła epidemię ołowicy, prowadziła leczenie, a także była autorką pierwszego w Polsce badania dotyczącego wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie mieszkańców.
Na Facebooku pojawił się obszerny wpis Stanisława Torbusa, założyciela stowarzyszenia "Góry Kultury", który jest wnuczkiem prof. Hager-Małeckiej. "Pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, była zmiana imienia mojej babci w przedpremierowych informacjach. Nie rozumiałem tego zabiegu, ale po obejrzeniu serialu zobaczyłem, że jej rola została przedstawiona w sposób diametralnie odbiegający od faktów" - zaczął swój wpis, w którym podkreśla zasługi swojej babci i jej prawdziwy wkład w tę historię.
Jak wylicza: "To profesor Bożena Hager-Małecka zdiagnozowała ołowicę na podstawie badań dzieci, które wysyłała do jej kliniki dr Wadowska-Król, dzięki temu mogły wspólnie podjąć leczenie swoich małych pacjentów. To profesor Bożena Hager-Małecka wywarła presję na wojewodzie Jerzym Ziętku, aby rozpoczął działania ograniczające trucie dzieci — w tym organizację wyjazdów do sanatoriów w Rabce i Kubalonce. To profesor Bożena Hager-Małecka przekształciła klinikę w Zabrzu w "centrum dowodzenia" walki z ołowicą. To profesor Bożena Hager-Małecka namówiła dr Wadowską Król do napisania doktoratu oraz została jej promotorem. To profesor Bożena Hager-Małecka spotkała się z Edwardem Gierkiem, zabiegając o decyzje systemowe, w tym o mieszkania zastępcze dla najbardziej narażonych rodzin".
Dodaje: "I wreszcie to profesor Bożena Hager - Małecka przez cały czas rozpościerała parasol ochronny nad dr Wadowską-Król i Wiesławą Wilczek, chroniąc je przed naciskami partyjnych dygnitarzy oraz Służby Bezpieczeństwa".
Jego zdaniem rola Hager-Małeckiej została pomniejszona i zmieniona, a oglądanie serialu "Ołowiane dzieci" to w związku z tym bolesne doświadczenie.
"Dla ogromnej części widzów oczywiste jest, że postać profesor Berger stanowi czytelne odniesienie do prof. Bożeny Hager-Małeckiej — wskazują na to zarówno konstrukcja wątku, jak i realia historyczne, które serial wyraźnie przywołuje. To szczególnie krzywdzące, ponieważ uderza nie tylko w historyczną prawdę, lecz także w jej dziedzictwo i pamięć, pozostawiając w świadomości widzów zniekształcony obraz osoby, która w rzeczywistości wykazała się odwagą i bezkompromisową postawą wobec systemu" - pisze.