Tragiczna noc w San Francisco. Nowe fakty o śmierci Victorii Jones
Tragiczna śmierć 34-letniej Victorii Jones wciąż budzi pytania. Amerykańskie media ujawniają nowe informacje z miejsca zdarzenia. Według relacji świadków i służb ratunkowych w sprawie pojawia się wątek narkotyków.
Śmierć Victorii Jones, która zmarła w jednym z luksusowych hoteli w San Francisco, wstrząsnęła opinią publiczną. Amerykańskie media, w tym serwis TMZ, ujawniają kolejne szczegóły dotyczące okoliczności zdarzenia, do którego doszło w noc sylwestrową.
Jak informują źródła związane z organami ścigania, służby ratunkowe zostały wezwane do hotelu Fairmont nad ranem. Na miejscu zwrócono uwagę na niepokojące objawy – sinawy odcień ust i opuszków palców kobiety miał od razu wzbudzić podejrzenia dotyczące możwego przedawkowania substancji psychoaktywnych. Jedna z obecnych na miejscu kobiet miała powiedzieć ratownikom, że Victoria Jones wcześniej tej nocy zażywała kokainę.
Z ustaleń wynika, że 34-latka przebywała w hotelu w gronie kilku osób, z którymi świętowała nadejście nowego roku. Mimo szybkiej reakcji służb nie udało się jej uratować — zgon stwierdzono na miejscu. Sprawa jest nadal wyjaśniana, a oficjalne przyczyny śmierci nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości.
"Dunesday" nadchodzi. Kinowe zderzenie dwóch superprodukcji
Media przypominają, że Jones miała w przeszłości problemy z prawem, w tym zatrzymanie związane z posiadaniem narkotyków. Kilka miesięcy później doszło również do interwencji policji po domowej sprzeczce, w której wątek używek ponownie się pojawił. Rodzina zmarłej w wydanym oświadczeniu podziękowała za wyrazy współczucia i zaapelowała o uszanowanie prywatności w tym trudnym czasie.
Victoria Jones miała 34 lata.