Wróg papieża u boku Mela Gibsona. Burza wokół nowej "Pasji"
Nowy film Mela Gibsona budzi ogromne emocje jeszcze przed premierą. Włoską prasę obiegły zdjęcia, na których reżyserowi towarzyszy skandalizujący, ekskomunikowany arcybiskup. Czy otwarty wróg papieża Franciszka rzeczywiście macza palce w powstawaniu "Zmartwychwstania Jezusa"?
Mel Gibson pracuje we Włoszech nad "Zmartwychwstaniem Chrystusa", czyli wyczekiwaną kontynuacją słynnej "Pasji". Ostatnio wokół produkcji wybuchł spory skandal, ponieważ włoska prasa podała, że reżyserowi doradza Carlo Maria Viganò. To kontrowersyjny arcybiskup, który w 2024 roku został wyrzucony z Kościoła za nieposłuszeństwo wobec papieża. Viganò zasłynął z ostrych słów pod adresem papieża Franciszka, nazywając go publicznie "fałszywym prorokiem" i "sługą Szatana".
Plotki o tej nietypowej współpracy nabrały tempa, gdy w internecie pojawiły się zdjęcia z planu filmowego, na których widać arcybiskupa i Gibsona. Portal "TMZ" szybko jednak zdementował te doniesienia. Źródło serwisu donosi, że Viganò wcale nie jest doradcą przy filmie. Po prostu odwiedził plan i uciął sobie krótką pogawędkę z reżyserem, a zdjęcia wywołały niepotrzebne zamieszanie.
Co wiadomo o "Zmartwychwstaniu Jezusa"?
W pracę nad ogromną produkcją zaangażowanych jest ponad 500 ludzi. Zdjęcia odbywają się m.in. w Rzymie oraz w prehistorycznych jaskiniach w Materze. Widzów czeka spora niespodzianka, ponieważ obsada została całkowicie zmieniona w stosunku do "Pasji" z 2004 r. Jima Caviezela w roli Jezusa zastąpił fiński aktor Jaakko Ohtonen, Marią Magdaleną została Mariela Garriga, a w rolę Maryi wciela się mieszkająca we Włoszech polska aktorka Kasia Smutniak.
"Zmartwychwstanie Chrystusa" będzie dwuczęściową produkcją z budżetem sięgającym aż 250 mln dol. Tak wysokie koszty wynikają z wielkiego rozmachu filmu. Gibson chce pokazać zstąpienie Jezusa do piekła oraz widowiskowe walki aniołów z demonami. Wymaga to użycia wielu zaawansowanych efektów specjalnych, zaangażowania dużej obsady i kręcenia na całym świecie, częściowo również w formacie IMAX. Gibson jest też autorem scenariusza. Przyznał, że nigdy nie czytał czegoś podobnego, a całą wizję opisał krótko: to jak "odlot po kwasie".