Bogini. Klasa i elegancja, czy to najlepsza kreacja oscarowej nocy?
Rose Byrne była po raz pierwszy nominowana do Oscara. Aktorka miała szansę na statuetkę za swój występ w "Kopnęłabym cię, gdybym mogła". Nagroda powędrowała jednak do jej rywalki, Jessie Buckley za film "Hamnet".
Rose Byrne to australijska aktorka, która sławę zyskała głównie dzięki swojemu niepodważalnemu komediowemu talentowi. Publiczność zna ją m.in. z "Druhen", wystąpiła w "Agentce", jest gwiazdą dwóch popularnych seriali: "Physical" i "Platonic". Teraz, w "Kopnęłabym cię, gdybym mogła", pokazała całość swojego talentu.
Krytycy jednogłośnie przyznali, że jej postać matki przytłoczonej obowiązkami na skraju załamania jest wręcz mistrzostwem. Nominacja do Oscara nie mogła dziwić. Szkoda jedynie, że sam film został zignorowany przez akademików.
Zmysłowa czerń i wycięcia - nowa gwiazda hitu Netfliksa
Podczas oscarowej nocy Rose zdecydowanie wyróżniała się na czerwonym dywanie. Wśród dość zwyczajnych, przewidywalnych kreacji jej suknia od Diora przywodziła na myśl stare dobre Hollywood.
Czarna kreacja z syrenim trenem ozdobiona haftowanymi kwiatami sprawiała, że Byrne wyglądała wręcz posągowo. Taki look wymagał klasycznego wykończenia: gładko zaczesanych włosów, delikatnej biżuterii i mocno zarysowanych ust.
Podczas tej ważnej nocy aktorce towarzyszył jej mąż: Bobby Cannavale, również aktor, znany m.in. ze "Zbrodni po sąsiedzku" i "Scarpetty".