Wspomina bat-sutki. "Było wiele żenujących momentów"
Światową sławę zyskał w latach 90. dzięki roli w serialu medycznym "Ostry dyżur". George Clooney marzył jednak o karierze w Hollywood. Gdy dostał główną rolę w superprodukcji "Batman i Robin", był przekonany, że to jest ten przełomowy moment. Jednak po premierze filmu bał się, że jest skończony.
Clooney opuścił plan zdjęciowy "Ostrego dyżury" w 2000 roku. W kinowych produkcjach zaczął już występować pod koniec lat 90. Zagrał razem z Quentinem Tarantino w komediowym horrorze "Od zmierzchu do świtu" oraz w komedii romantycznej z Michelle Pfeiffer "Szczęśliwy dzień". Potem stał się centralną postacią jednej z najdroższych produkcji 1997 roku "Batman i Robin".
Rekordziści. Te filmy zarobiły najwięcej, kwoty przyprawiają o zawrót głowy
Ekranizacja komiksu cieszyła się wprawdzie dość dużą popularnością w kinach, ale została zmiażdżona przez krytyków i dużą część widzów. Clooney został uznany za najgorszego odtwórcę roli Batmana w historii (zresztą dalej jest tak postrzegany). Odbiór filmu był tak zły, że aktor bał się, że jego kariera w Hollywood zakończy się, nim się jeszcze na dobre zaczęła.
"Wiedziałem, że byłem w nim okropny. Byłem beznadziejny, ale mogę powiedzieć, że żaden z elementów filmu nie zadziałał. Było w nim za to wiele żenujących momentów, takich jak bat-sutki" – wspomina Clooney.
"Ale wiele się z niego nauczyłem. Nie uczysz się na sukcesach. Uczysz się na porażkach, a potem musisz to rozgryźć po drodze, więc to pomaga. To, czego nauczyłem się z tej porażki, to że muszę na nowo nauczyć się, jak pracować. Nie byłem już tylko aktorem, który dostał rolę, byłem odpowiedzialny za cały film" – powiedział Clooney w rozmowie z magazynem "People".
W tym roku, po wielu latach przerwy, hollywoodzki gwiazdor powrócił na deski Broadwayu. Wystąpił w sztuce "Good Night, And Good Luck", która jest teatralną adaptacją głośnego filmu z 2005 roku pod tym samym tytułem. Spektakl bije rekordy popularności. Wszyscy chcą oglądać Clooneya na żywo.